Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
DarkModders:
- Sprzątniemy ich jak kurz z naszych butów. To będzie pikuś.
Torstein Lothbrok:
Tymczasem, nad statkiem pojawił się cień. Nie należał do ptaka, lecz do smoka. No tak jakby. Prawie. Czarny dracon zrobił kilka kółek nad Betsy, po czym, gdy uznał, że dość już furory narobił, zniżył lot, by finalnie osiąść na ziemi. W powietrze uleciało trochę, ale nie dużo kurzu. Torstein złożył skrzydła i rozejrzał się, szukając znajomych twarzy. Zauważył już Melkiora, Szeklana, dla którego kiedyś wykonał zlecenie odnalezienia jego brata, oraz Egberta. Pomachał i wszedł na statek.
- Jakiż przyjemny dzień, aby zeżreć komuś serce, czyż nie?
DarkModders:
Nagle nad głowami załogantów pojawił się ogromny cień. Początkowo myślał, że to jakaś chmura przysłoniła słońce, jednak trzepot skrzydeł spowodował, że prędko zmienił zdanie. Uniósł głowę i spoglądając ku górze dostrzegł dużego, skrzydlatego gada.
- Ki diabeł! Aragorn zmartwychwstał? - rzucił w eter przyglądając się draconowi. Po chwili wylądował. Do końca nie wiedział kim on jest. Nie wahał także odpowiedzieć na jego pytanie.
- Wspaniały, a byłby jeszcze lepszy gdyby podlać go kroplą wybornego alkoholu. - odpowiedział. - A ty, kim jesteś? Nie przypominam sobie bym znał jakiegoś innego dracona niż zmarłego Aragorna.
Melkior Tacticus:
- To mój misiaczek. Przemieniłem Torsteina. Odparł gdy wyszedł z kajuty przebrany w koszulę. Płytówka by mu teraz wadziła, złość na Szeklana mu w sumie przeszła. Chciał tylko wiedzieć jedno.
- Szeklan, powiedz mi jedno, czemu chcesz odejść.
DarkModders:
- To jest Torstein? - spytał niedowierzając. Wiedział o tym, że można się zamienić w dracona różnymi sposobami ale takie cuś jest cholernie drogie. Najwidoczniej spryt Melkiora i zastrzyk gotówki wszystko pozmieniał. Teraz wyglądał jak na najemnika przystało, groźnie i dostojnie. - Robisz wrażenie, tak trzymaj. - powiedział klepiąc dłonią trzonek od topora.
Zaraz też usłyszał słowa Melkiora skierowane do jaszczura.
- Dlaczego? - zadał sobie to pytanie. - W sumie, to sam mnie wcześniej zwolniłeś, więc chyba nie trzeba nic tłumaczyć a po drugie, to już od dawna nie uczestnicze w życiu kompani i działam na własną rękę. Po prostu, już nie czuje się częścią paczki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej