Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
Torstein Lothbrok:
Torstein wziął kielich od służki. Wpierw powąchał trunku, chcąc upewnić się, że nie ma w nim trucizny. Następnie zaś wziął łyk, mały i oszczędny. Weźmie więcej, jeśli w najbliższych paru sekundach nie zacznie się dusić, nie dostanie zawału serca lub innego pieroństwa.
- Wróg? - mruknął zaciekawiony dracon. - Więc was też najeżdżali?
Toruviel:
Toruviel również napiła się wina. Choć nie miała zbytniej ochoty, widząc zgorszenie dwóch przedstawicielek własnej rasy. Żeby upaść tak nisko? Gdyby to ją próbowano zniżyć do byle dziwki, skończyłoby się kastracją i udławieniem własnymi jajami. Albo gorzej. Zabójczyni postanowiła na razie się nie odzywać. I tak nie miała po co, czarny dracon zadał już chyba najważniejsze pytanie w tej rozmowie. Badała otoczenie, subtelnie, niezauważalnie.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie tylko nas, ale my z nimi "dogadani".
Kazmir pił podanego cieńkusza i słuchał. Biegły w retoryce nie był.
- Horda nie zajmuje całego Ignis. Jest tu wiele skłóconych band. Im w głąb tym gorzej. Nie wiem i nie chce wiedzieć co czyha w sercu tych ziem. Opisał też zasięg Hordy i ich Klanu. Nie zdradzając nic więcej.
- Tylko Bailif Chan stara się tu stworzyć coś więcej niż hordę przygłupów.
Egbert:
-Dogadani? To z tymi obszarpańcami można się jakoś porozumieć?
Zapytał wpatrując się w stojący przed nim kielich wina. Wlepił w niego wzrok żeby nie patrzeć na elfki. Ostatnio trochę pościł, dlatego ich nagość za bardzo go teraz rozpraszała.
-I kim jest wasz Bailif? Wy wiecie trochę o nas, my o was prawie nic. Klan Węża, chanaty i kaganaty nic mi nie mówią.
Melkior Tacticus:
- Chuj mnie to. Odparł najemnikowi który nie słuchał chyba uważnie bo Bailif to imię chana. Kagan zaś to zdaje się tytuł tego grubasa - Horde interesują tylko złoto i niewolnicy, od nas dostają najlepszych.
- Grzeczniej do moich ludzi, bo zajebie jak psa a łeb odeśle Bailifowi z ofertą rozmów. W tej sali jest trzydziestu ludzi, połowa pijana lub naćpana. Druga połowa nadaje się jako manekiny ćwiczebne. Melkior podszedł krok bliżej.
- Jesteśmy zmęczeni dwoma tygodniami na morzu, nie mam nastroju na dyskusje z takimi jak ty. Więc odpowiadaj grzecznie bo puścimy to miejsce z dymem, zabijemy mężczyzn, kobiety i dzieci zgwałcimy a kosztowności zrabujemy. A potem tu wrócimy.
Grubas głośno przełknął ślinę, straży przy nim nie było. Spocił się jak świnia, jego dziwki uciekły i w sumie nikt nie reagował bo zajęci byli zaspokajaniem swych żądz wszelakich.
- Dogadamy się, Melkiorze, zachowajmy spokój... czego jeszcze chcecie?
- Widzieć się z Bailif Chanem.
- Dam wwam kkonie. I pppprzewodnika.
- Mają czekać rano w porcie, przy naszym statku. Nie radze kombinować. Skinął na kompanię i wyszli z budynku idąc na statek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej