Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zawód szpieg
Melkior Tacticus:
Na korytarzu były pufy do siedzenia, gdyby komuś trzeba było czekać w kolejce. Jedne z drzwi były uchylone i coś usłyszałeś.
- Al... zawiodłeś mnie. Wojsko na ulicach, Anna wyszła za mąż, Bękarty kontrolują Vrihok i Fort Flaming. Atak się nie powiódł bo...
- Wiem! Ryknął - Kurwa wiem Lorsar! Nie minie dużo czasu jak połapią się że to ja i reszta odpowiadamy za to. Sądziłem że Fahir da się kupić, ale to jebany lojalista. Torreno musi...
- Nie Al, mój mistrz nic nie musi. Jesteście spaleni, miło się robiło interesy ale dalsze zadzieranie z Tacticusami i Valfden nie leży w interesach Lotosu, a może i Doral nawet. Melkior ma ambicje, i dotrzymuje słowa. Nie chcę któregoś dnia obudzić się z widokiem jego floty na horyzoncie.
- On nie ma floty...
- Ale go stać na bryg co miesiąc gdyby chciał. Bywaj.
Z pomieszczenia wyszedł typowy mag, zignorował cię i zszedł na dół wychodząc.
Nawaar:
Nawaar jako były książę bywał w pałacach jak i domach możnych, wiedział jak należy się zachować, żeby coś podsłuchać, bo gdyby nie to już dawno leżałby w piachu, kiedy szykowali na niego zamach. Słychać było, iż niektóre osoby były zbyt pewne siebie, bo nawet na własnym podwórku nie umieli się przypilnować . Mauren szybko zapamiętał imiona, bo mogą się one przydać oraz to, że Torreno wystawił swoich wspólników i nie zamierza im pomagać. Lorsar nagle wyszedł mijając ciemnoskórego, który już normalnie zmierzał do wyznaczonego pokoju. Al jest teraz w nerwach i zapewne popełni parę błędów, ale gorsze może być to, że zacznie się dozbrajać i co może skutkować małą wojenką na terenach wyspy zwłaszcza, gdy może liczyć na poparcie innych możnych, którzy mu sprzyjają. Wszystko może się posypać i młody kruk również musiał zachować zimną krew, żeby za szybko nie zacząć działać, także podchodząc do drzwi z tabliczką Mauricio, zapukał raz czekają na odzew.
Melkior Tacticus:
- Wejść!
Nawaar:
Nawaar wszedł do środka pomieszczenia, by rozmówić się z Mauricio. - Dzień dobry ja w sprawie pracy. Powiedział grzecznie, rozglądając się po pomieszczeniu chodziły mu o okna, których będzie można później jakoś wykorzystać do lepszej infinitacji całego dworku.
Melkior Tacticus:
Okna były dwa, za biurkiem siedział niziołek.
- Świetnie... co potrafisz? Po za walką.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej