Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kradziona broń to dobra broń.
Reed:
W karczmie na tą chwilę nie było dużo osób. Kilku pijaczków, trochę panienek, kelnerki i karczmarz. Gdybyś chciał ich policzyć zdołałbyś to zrobić na palcach dwóch rąk. I to właśnie wśród tej pierwszej grupy, czyli ludzi, którzy swe smutki zatapiają w alkoholu dojrzałeś okazję do szybkiego zarobku. Jeden z mężczyzn siedział przy stoliku samotnie, zaś jego organizm nie wytrzymał chyba nadmiaru alkoholu bo jegomość ledo utrzymywał przytomność. Przy jego pasie zaś wisiał pekaty mieszek.
Hagmar:
Krwawa Wrona szybko zidentyfikowała naprutego w trzy dupy typa. Hagmar poszedł niby przyby przypadkiem w jego stronę, niby przypadkiem też stanął tak by szybko pomóc mu pozbyć się nadmiaru grzywien poprzez zręczne i szybkie odwiązanie mieszka i ukrycie go w swej kieszeni i podejście do baru.
- Piwo, ciemne. I powiedz mi gospodarzu gdzie znajde statek do Atusel który odpływa dziś.
Reed:
Kradzież na całe szczęście wyszła pozytywnie, nikt nie zwrócił uwagi na to drobne przestępstwo. Mieszek mieścił w sobie aż całe 50 grzywien. Z kolei barman po zadaniu pytania spojrzał na Ciebie spod byka i wymamrotał niezadowolonym głosem.
- A co ja, kurwa, marynarz jestem? W porcie pytajcie.
Hagmar:
- A wiesz ile tam statków stoi? I gdzie moje piwo.
Reed:
Karczmarz westchnął ciężko i podał ci zamówiony trunek.
- Pytaj na "Burej Kaśce". To bryg, cały wymalowany na szmaragdowy kolor. Z tego co mi wiadomo oni często podróżują do Atusel.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej