Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (19/24) > >>

Patty:
Ignorując ból promieniujący z połowy twarzy Patty schowała do sakwy znalezione przedmioty. Język wydawał jej się znajomy, nie znała go oczywiście, ale nie mogła opędzić się od przeczucia że gdzieś go już słyszała. Nie mogła tego jednak rozgryźć, nie w tej czarnej, pełnej śmierci i spaczenia krypcie.
- Gotowi? - spojrzała na pancernych.
- Tak jest - powiedzieli zgodnie, jeden trzymający zaplamiony posoką skórodzierzcy worek z głową potwora, drugi raz obciążony zwłokami krasnoluda.
- Chodźmy zatem - skinęła głową i ruszyła w kierunku wyjścia z krypty, po drodze zgarniając jeszcze pałasz. Dawno nie widziała tej broni, a chciała się jej dokładnie przyjrzeć. Zatknęła wyszczerbioną w czasie walki klingę za pas i szła przed siebie, czując jak skóra dookoła oparzenia na jej twarzy zaczyna delikatnie swędzieć. Zaczyna się regenerować, uznała zadowolona.

Narrator:
I tak też anielica oraz jej straż przyboczna udali się w drogę powrotną do kolekcjonera osobliwości wszelakich Samgora. Znając drogę i przyciągając trochę uwagi dotarli w kilkanaście minut do sklepu krasnoluda.

//Statystyki pałasza:

Nazwa broni: Krasnoludzki pałasz
Rodzaj: pałasz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,28kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,9 metra, uszkodzony.

Patty:
Chwilę po dotarciu do sklepu kolekcjonera Patty popatrzyła na swoich towarzyszy. Popatrzyła na zmasakrowane zwłoki krasnoluda jak i przesiąknięty worek i nie miała dobrego przeczucia na ten temat. Nie mając jednak wyboru weszła do środka. Popchnięte drzwi zawadziły o dzwoneczki, zwiastując jej przybycie. Aelred natychmiast podszedł do wolnego stołu i ułożył na nim ciało krasnoluda.

Narrator:
Długą chwilę zajęło by Samgor wyszedł do środkowej części sklepu. Cokolwiek robił, z pewnością nie spodziewał się rannej anielicy i zmęczonych pancernych, zbrojnych w noszące ślady pazurów i zębów pancerze.
- Wnoszę zatem udało się? A cóż to...? Na Ellmora - Samgor przeszedł prawdziwą karuzelę emocji, patrząc na ciało swojego pomocnika. Trudno było określić uczucia jakie znajdowały swoje odbicie w twarzy krasnoluda. Po chwili jednak uniósł głowę i spojrzał rozpalonymi oczami na anielicę - - Prosiłem o oczyszczenie krypty i odzyskanie mojego pomocnika, a przynajmniej jego ciała. A nie tych... zmasakrowanych zwłok! Nie zapłacę za to, droga pani hetman, nie za taką fuszerkę!

Patty:
Patty spodziewała się takiego obrotu sytuacji i westchnęła jedynie cicho. Przysiadła na krawędzi biurka, patrząc przenikliwie na krasnala.
- Gardzę twoim rodzajem, Samgor. Nie mówię tutaj o twojej rasie, nie obchodzi mnie to z jakiej matki się urodziłeś. Mówię o twoim charakterze, twoim sposobie bycia. Gardzę tobą i takimi jak ty i gdybym mogła, zarżnęłabym cię tu i teraz. Ale wolałabym tego uniknąć - powiedziała, wyciągając zza pasa pistolet i nabój. Nie spuszczając wzroku z krasnala zaczęła ładować broń, powoli i na pokaz - Ja nie jestem byle wieszczym z jakiegoś zadupia w Revar by targować się za pracę, której nie spodziewałam się i zamierzałam wykonywać. To ty postawiłeś mnie w tej sytuacji. Także nie testuj mojej cierpliwości krasnalu i płać. Bo inaczej zaczniemy rozmawiać nieco inaczej  - skinęła głowa na Ademara, który bez słowa rozwiązał worek i odwrócił go do góry dnem. Na podłogę spadła odrąbana głowa skórodzierzcy - Krypta oczyszczona, potwory zabite. Płać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej