Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (18/24) > >>

Narrator:
Starucha rozpłynęła się jedynie w smoliście czarnym obłoku, z łatwością unikając błogosławionego miecza anielicy i pojawiła kilka kroków dalej. Zaśmiała się, jak gdyby ta próba powstrzymania jej i wróciła na swoje miejsce, ponownie wznosząc ręce ku górze i generując jeszcze więcej mrocznej energii. Cała jej postać nagle została spowita mrocznym oparem, podobnym do tego który uprzednio rozproszyła hetman.
- Leve kounye a! - wykrzyknęła i klasnęła lekko. Magia nagle rozproszyła się, a ciało Ikola drgnęło, a jego usta rozwarły się. Chwilę potem krasnolud wydał z siebie przeraźliwy jęk i przekręcił się, zwalając na ziemię. Ciało zaczęło skręcać się w konwulsjach, a po chwili powstało z przeciągłym rzężeniem, wydawanym przez naruszone struny głosowe. Puste oczy krasnoluda skierowały się na anielicę i zadziwiająco żwawo zombie ruszyło w jej kierunku. W prawej dłoni dzierżył ostrze.
Z boków zaś rozległy się makabryczne wrzaski, ogłuszające niemal. Spod ścian zaczęło wypełzać więcej poczwar, z którymi wcześniej mierzyła się anielica. Zachowując się niczym blade, koszmarnie szybkie smugi runęły na kobietę i jej straż przyboczną. Starucha roześmiała się dziwnie, jak opętana i rozpłynęła w kłębach czarnego dymu. Jej dwa krótkie ostrza spadły na ziemię i zadzwoniły o posadzkę.

Ikol, uzbrojony w:

Nazwa broni: Krasnoludzki pałasz
Rodzaj: pałasz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,28kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,9 metra.

6x Skórdzierzca

Patty:
- Osłaniajcie boki! - krzyknęła anielica, skacząc do przodu, wprost na zombie. Zwłoki Ikola zrobiły dokładnie to samo, najwyraźniej próbując staranować kobietę i przewrócić ją. Patty płynnie zmieniła tempo, przechodząc w bok i tnąc szerokim sinistrem. Nadziała się jednak na sinister, animowane mroczną magią ciało było zaskakująco sprawnym szermierzem, stal pałasza zazgrzytała o miecz anielicy. Patty cofnęła się lekko, pozornie ustępując pola zombie, które natychmiast naparło do przodu, tnąc z doskoku, z wysoka, ciężka klinga nieumarłego zaświszczała w powietrzu, anielica zaś chwyciła miecz oburącz i gładko zbiła cięcie, jednocześnie błyskawicznie kontrując jelcem. Przesunęła lewą dłoń na środek klingi, poprawiła uderzenie, krzyżowa garda miecza wyłupiła ślepe już oko krasnoluda. Ten, najwyraźniej niewrażliwy na ból rąbnał ponownie, z boku, Patty cofnęła się raz jeszcze i przyjęła uderzenie na zastawę, skręciła ostrze i obróciła własną klingę, z rozmachem wbijając ją w brzuch nieumarłego. Nabity krasnolud cofnał się pod wpływem pchnięcia, anielica zaś sięgnęła po sztylet i uderzając zamaszyście z góry odwróconym chwytem wbiła długie, srebrne ostrze prosto w czubek głowy, sztychem sięgając aż po podstawę czaszki. Warknęła głucho i skręciła ostrze z wysiłkiem, niszcząc mózg zombie. Na dobre już martwy Ikol padł na ziemię.


Tymczasem z prawej Aelred odpierał atak aż czterech skórdzierzców. Dzierżac w prawej ręce ciężki rapier, a w lewej lżejszą kawaleryjską szablę sprawnie trzymał dystans pomiędzy sobą a morderczo szybkimi nieumarłymi. Dwa z nich zaatakowały nagle, równocześnie. Pancerny zasłonił się przed ugryzieniem pierwszego lewym ramieniem, ignorując pazury próbujące przebić się przez jego pancerz i nabił drugiego potwora na swój rapier. Warcząc dziko huknął z baśki lewego stwora, zanurkował pod ciosem pazurów kolejnego i kopniakiem posłał nabitego na długie ostrze skórodzierzcę do tyłu, jednocześnie potężnym ciosem szabli zrąbując łeb nieumarłego. Pozostałe trzy stwory zaskrzeczały dziko, pancerny zaś wyszarpnął szablę i zamłynkował obiema broniami, szykując się na kolejny, nieuchronny atak. Przyjął atak jednego z potworów frontalnie, długi rapier wbił się w pierś bestii aż po koszową rękojeść i ciął szablą na oślep. Puścił prawą broń, uderzył dziwacznego potwora zbrojną w rękawicę pięścią w pysk i wyrwał rapier, wbijając go wprost w łeb potwora. Ryknął wściekle, czując jak kolejne potwory zaczynają go oblegać i zaczął ciąć szablą na oślep, próbując się opędził od nich opędzić.


Z lewej zaś Ademar ze spokojem mierzył się z dwoma nieumarłymi. Jego szabla i rapier, trzymane w podobnej manierze jak towarzysza, zbroczone były dziwaczną mazią wypływającą z pociętych ciał skórdzierzców. Potwory nic sobie jednak nie robiły z głębokich ran, które już dawno powaliłyby każdego żywego i powoli okrążały pancernego. Ademar uniósł jedynie w akompaniamencie chrzęstu zbroi rapier i zaatakował. Nieumarli również zaatakowali, co pancerny przewidział. Krótką, szybką fintą szabli zmylił pierwszego skórdzierzcę i ciął drugiego przez brzuch, wypuszczając zgniłe wnętrzności. Potwór próbował zaatakować, ale zaplątał się w cuchnącym jelitach i runął na ziemię. Pancerny wyczuł atak drugiego stwora i nabił go na rapier, trafiając prosto w gardło i kopniakiem odepchnął od siebie, moment później odwracając i potężnym ciosem szabli odrąbując łeb skórdzierzcy podnoszącego się właśnie z ziemi. Następnie podszedł do ostatniego powtora i wcisnął mu pancerny, stalowy but prosto w pysk, jednocześnie wyszarpując rapier. Następnie, trzymając stwora w ten osobliwy sposób, zaczął go raz za razem dźgać, szybko kończąc jego istnienie.


Widząc problemy jednego z pancernych Patty przemieściła się za plecy stworów i cięła mocno na odlew, po plecach pierwszego stwora. Skutecznie przyciągnęła jego uwagę co pancerny natychmiast wykorzystał, tnąc go szablą i wbijajac rapier w łeb stwora. Nie trafił skutecznie, ale anielica poprawiła cięcie, tym razem przez kark, gładko odcinając łeb stwora. Wtedy kolejny zdołał ją zaskoczyć. Obracając się szybko w stronę anielicy spiął całe ciało i splunął dziwacznym płynem, trafiając kobietę w kark i bok twarzy. Płyn momentalnie wżarł się w skórę, wypalając ją. Patty krzyknęła krótko, czując jak rana pali ją żywym ogniem i cofnęła się, przyklękając. Pancerni natychmiast pospieszyli jej z pomocą, we dwóch roznosząc potwora na strzępy.

Narrator:
Wszystkie potwory poległy. W grobowcu zaległa cisza, ciężka i przejmująca, ale jednak cisza. Rana na twarzy i szyi anielicy była dość rozległa, sprawiając dojmujący, niemal obezwładniający ból. Wyglądało to jak poważne oparzenie.
- Pani, jak możemy pomóc?  - spytał Ademar, pochylając się nad hetman.


//Patty otrzymuje oparzenie II stopnia na lewym boku twarzy i szyi.

Patty:
- Wszystko w porządku - odpowiedziała Patty i wstała z pomocą pancernych. Dotknęła delikatnie oparzeliny i syknęła. Rana jednak nie wydawała się aż tak poważna - Spokojnie, zagoi się - powiedziała do pancernych i przeszła do ołtarza, rozglądając się jednocześnie. Mężczyźni nie wyglądali na przekonanych, pracowali jednak dla anielicy, a to musiało się łączyć z nadnaturalnymi sposobami regeneracji. Wzruszyli zatem ledwo dostrzegalnie ramionami i ruszyli za kobietą.
- Ademar, weź jeden łeb który odrąbałam. Przyda nam się przy negocjacji nagrody za oczyszczenie krypt - powiedziała i pochyliła się nad ciałem krasnoluda, krótkim gestem zamykając jego jedyne pozostałe oko - Bel anteman pa di paradi... - szepnęła, chcąc oddać szczątkom choć trochę szacunku - Aelred, podnieś go proszę, musimy zwrócić ciało krewnym.
Gdy pancerni zabrali się do obowiązków anielica przeszła za ołtarz, patrząc badawczo na pozostałości pracy Staruchy.

Narrator:
Pancerni bez słowa narzekania zabrali się do pracy. Patty zaś mogła dostrzec coś, co wyglądało jak pracownia szalonego naukowca. Święty dla wyznawców Ellmora ołtarz został zbrukany ludzkimi i krasnoludzkimi szczątkami. Na wierzchu narysowano krąg magiczny, na oko z pomocą krwi. Obok zapisano kawałkiem węgla szereg inkantacji, anielica nie mogła jednak rozpoznać języka. Mógł to być język, którym Starucha posługiwała się rzucając zaklęcia, nie mogła jednak wiedzieć na pewno. Leżała tam też mała książeczka, prawdopodobnie dziennik oraz większa księga, możliwe że grymuar.
Pod ołtarzem zaś anielica znalazła dwa ostrza, które zadzwoniły wcześniej, gdy nieumarła kobieta znikała.

Nazwa: czarny sztylet
Opis: Długi, naznaczony krwią sztylet. Bije od niego dziwna, mroczna energia.

Nazwa: czarny sztylet
Opis: Długi, naznaczony krwią sztylet. Bije od niego dziwna, mroczna energia.

Nazwa: tajemniczy dziennik
Opis: Mała książeczka, zapisana nieznanym językiem. Większość stron jest zapisana, wiele stronic opatrzonych jest ilustracjami przypominającymi instrukcje do sekcji zwłok czy do odprawiania tajemniczych rytuałów magicznych.

Nazwa: grymuar
Opis: Oprawiona w ludzką skórę zapieczętowana księga.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej