Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zapomniane ostrze
Imago:
Typowe krasnoludzkie drzwi. Przynajmniej to te cholerne ochlejmordy potrafiły zrobić. Wampir ustawił się przed drzwiami. Nabrał siły, skierował ją w nogę, po czym całą wampirzą mocą kopnął w zamek. Blisko dziury na klucze. Kopanie w środek drzwi skutkowałoby tylko zrobieniem dziury. Kop w zamek mógłby wyłamać zaś zamek, otwierając w rezultacie drzwi.
Narrator:
Wampirza siła sprawiła że drzwi zatrzęsły się i prawie wypadły z zawiasów. Drugi kopniak Imago sprawił że drzwi z hukiem poleciały do środka, sypiąc drzazgami dookoła. Droga do dalszej części krypty stała przed wami otworem.
Zaraz zza drzwi dało się usłyszeć coraz głośniejsze rzężenie. Cokolwiek to było, z pewnością zostało zwabione wyważeniem drzwi i dźwiękami jakie towarzyszyły całemu procesowi.
Imago:
- Szykuj się do walki. Jest tu znacznie więcej martwego cholerstwa. Coś ciężkiego szura po ziemi - powiedział. Sam wszedł do końca i uważnie się rozglądnął. Ciemność nie była mu straszna. Była jego dniem. Jego domeną.
Patty:
- Słyszę - odpowiedziała anielica, sięgając po miecz i szepnęła - Illumina! - ostrze rozjarzyło się złotym światłem, a Patty zaczerpnęła mocy magicznej i dotknęła ramienia Imago - Grashiz! - uwolniła czar, wzmacniając wampira w boju, a następnie zaczerpnęła więcej mocy i skierowała magię na siebie - Grashiz! Anosh! - wymówiła dwie inkantacje, wykorzystując własną energię magiczną by wzmocnić się w boju. Czuła jak energia wypełnia jej ciało. Złapała miecz oburącz, zamłynkowała świetlistym ostrzem i spojrzała na Imago.
- Gotów? - spytała. Pancerni zostali w tyle, ubezpieczając w razie czego tyły, toteż stali we dwójkę.
Imago:
Znowu napełniła go tajemnicza moc. Fajna i przydatna rzecz. Wampir dobył dwóch noży. Bez żadnych młynków, czy sztuczek. Po prostu wyjął je z pochew, z szybkim i metalicznym sykiem. Popatrzył na pancernych, potem na anielicę.
- Fajna ta twoja gwardia. Taka mało przydatna - westchnął. - Gotowy - dodał, idąc naprzód kilka kroków. Prócz wzroku wytężył też wampirzy słuch. Węch na nic się nie przyda w miejscu, gdzie jest pełno zgnilizny oraz trupów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej