Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zapomniane ostrze
Narrator:
Wszystkie krasnoludzkie zombie umarły. Można było iść dalej. Komnata była pusta, przynajmniej tak się teraz wydawało. Po bokach pomieszczenia widać było coś w stylu półek, na których składano zmarłych zawiniętych w białe płótno. Co bogatsi byli zamknięci w kamiennych sarkofagach. Byli oczywiście, bowiem teraz płótna leżały rozwinięte, a sarkofagi były rozbite, ewidentnie od środka.
Imago znalazł dwa świecidełka przy zwłokach, pierścień i naszyjnik.
//Statystyki:
Nazwa broni: Młot
Rodzaj: młot
Typ: jednoręczny
Obuch: 28
Wytrzymałość: 35
Opis: Wykuty z 1,47 kg stali valfdeńskiej o zasięgu 0,6 metra, skorodowany.
Nazwa: miedziany sygnet
Wartość: 30 grzywien
Nazwa: Wisiorek z podobizną Ellmora
Wartość: 20 grzywien
Patty:
- Co ty, jesteś hieną cmentarną? - anielica spojrzała z niesmakiem na plądrującego zwłoki Nietoperza, po czym przeniosła wzrok na pancernych, którzy jak stanęli w progu komnaty tak zostali - A wy co, zamurowało was? Nie za to wam płacę.
- Ależ... Pani nam w ogóle nie płaci - odważył się powiedzieć Aelred.
Patty patrzyła przez chwilę bez wyrazu na tego bardziej bezczelnego pancernego i odetchnęła w końcu lekko.
- No właśnie. Słusznie najwyraźniej - powiedziała i spojrzała z powrotem na Imago, który musiał już chyba skończyć bezcześcić zwłoki. Zostały one co prawda wbrew ich woli podniesione do stanu nieżycia, ale nie znaczyło to że można je ot tak rabować - Gotów, Gacku? Trzeba iść dalej.
Imago:
- Oj, przestań - odpowiedział zirytowany wampir, wstając. - Im się to nie przyda, a mi pozwoli wyżyć. Podgrodzie nie należy do przyjaznych okolic. Nie każdy ma tyle szczęścia, aby być wampirem i potrafić walczyć. Inni mają o wiele gorzej - odpowiedział. - Gdy ty jesteś panią hetman z gwardią, to na podgrodziu żyje masa biedaków, którzy muszą płacić haracze wszelkiej maści... tfu, ścierwom - kontynuował. - Nawet straż miejska tam nie zagląda- skomentował. - A te grzywny pomogą mi lepiej takiego ścierwa się pozbywać. I tak, można iść dalej. - otarł i schował noże.
Patty:
- Nie jest dobrze na podgrodziu, to prawda. Nigdy nie było. Ale jak myślisz, gdzie ja zaczęłam? Urodzona w pałacu, od razu w bogactwie? - kobieta uśmiechnęła się krzywo i otarła miecz z krwi - Są jednakowoż lepsze sposoby na zarobek niż okradanie zwłok. To nic że im się nie przyda, to że to mieli jest oznaką szacunku i troski ze strony ich krewnych. Zrobisz jednak jak uważasz, nie zabiorę ci tego przecież. Chodźmy, dopiero weszliśmy do właściwej części krypty, trzeba oczyścić ją całą.
Imago:
- Może i wyszłaś z podgrodzia, ale zostawiłaś je. Jak każdy, kto się z niego wybił. Czemu nie ma tam tego twojego rycerskiego zakoniku, jeżeli walczycie ze złem? Za bardzo się skupiacie na smokach, wiwernach czy magach, a za mało na zwyczajnych skurwysynach - odrzekł tylko. Potem już milczał. Poszedł na przodzie, wypatrując i nasłuchując.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej