Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (10/24) > >>

Patty:
- Wtedy ja nic nie zobaczę - odparła cicho anielica i mruknęła - Elishash! - a z jej palców wydostał się mały świetlik, którego kobieta posłała przed siebie. Nie czekając na efekty zgromadziła więcej energii magicznej, przesyłając ją do palców lewej dłoni i dotknęła ramienia Imago - Grashiz! - po czym ponowiła proces, ponownie gromadząc resztki magii które teraz miała i rzuciła to samo zaklęcie na siebie - Grashiz!
Następnie powiodła wzrokiem za świetlikiem, patrząc co ukaże się w jego świetle.

//Ja i Imago mamy +3 finiszery na następny post z walką

Narrator:
Zza krawędzi oświetlonego terenu zaczęły wyłazić potwory, zwabione dźwiękami oraz światłem, zarówno tym magicznym, wiszącym dwa metry nad ziemią jak i tym boskim, trzymanym w ręku przez anielicę. Widząc czwórkę przybyszów zombie zastękały cicho i zaskakująco szybko ruszyły do ataku, pojękując przy tym cicho. Ich oczy płonęły niepokojąco dziwnym, czerwonym blaskiem.

8 krasnoludzkich zombie

Imago:
- Hmm, ciekawe uczucie... - rzucił zaciekawiony Imago, gdy zaklęcie nagle dodało mu sił. Dodatkowo czuł się silniejszy dzięki zaklęciu anielicy. - Przydatna rzecz - mruknął. Ruszyło ku nim osiem paskudnych i niskich zombie. Wampir dobył dwóch stalowych noży. Wampir ruszył z flanki, wabiąc ku sobie kilka z nich. Trzy, aby być dokładnym. Dwa biegły jeden za drugim, podczas gdy trzeci z boku. Wampir skoczył tak, jak tylko krwiopijcy potrafili, wykonał w powietrzu salto i wylądował między pierwszym i drugim. Wyskoczył nieznacznie do góry, sprzedał dwa kopniaki - w tył i przód, odpychając dwóch przeciwników. Wylądował i minął topór trzeciego, mający rozrąbać mu łeb. Umknął w tył, ciął po łapie nieumarłego, lecz ten nie zareagował w żaden sposób, oprócz machnięcia młotem. Imago zanurkował pod nim i chlasnął zombie po ścięgnach nogi.  Kątem oka zauważył zmierzający ku jego głowie topór. Uniknął go, wykonując przewrót. Następnie dostąpił do niego. Znalazł się za zombie. Zatopił stalowe ostrze noża w jego karku, pod kątem, dzięki czemu mógł szarpnąć i tym samym przyciągnąć zombie do siebie. Gdy to zrobił, zaczął dźgać po jego głowie, mocno, głęboko, raz za razem przebijając mózg w sumie kilkanaście razy. Kiedy nieumarły przestał już reagować, wampir podniósł truchło i z wampirzą siłą cisnął nim w jedno z nacierających zombie.
Ciężar i impet trupa powaliły truposza i przygniotły go. Dało to czas, w którym Imago mógł zająć się drugim nieumarłym. Minął jego topór, mający rozpłatać mu żebra, uskoczył przed mającym zmiażdżyć mu udo, ciosem młota. Umknął w ten sposób tył, po czym skoczył, kopiąc. Jak się jednak okazało, zombie potrafiło zrobić unik i tak też uczyniło. Rzuciło się na wampira, chcąc przewrócić go i zatopić w nim swe zęby. Umarlak nie spodziewał się jednak tego, że wampir jest jeszcze zwinniejszy. Imago skoczył nad zombie, wykonał salto i wylądował idealnie na zombie, dociskając go do ziemi swą masą, przyśpieszoną dodatkowo przez grawitacją. Zatopił na raz dwa noże w jego łbie. Następnie uwolnił ukryte ostrze i zaczął raz za razem dźgać nim, pełen furii. Długość pozwalała mu poważniej ranić mózg. Na koniec dodatkowo szarpnął rozpruwając narząd.
Powstał, wyciągając noże. Ostatni z przeciwników zdołał wyjść spod truchła kompana. Ruszył wściekle, chcąc zeżreć wampira. Ten podrzucił oba noże, złapał je i wyczekał. Zombie było w końcu półtora metru od wampira. Krwiopijca cisnął nóż, uskoczył. Trafił prosto w oko. Szybko dostąpił umarlaka, który zamachnął się na niego toporem i młotem. Zanurkował pod ciosami broni i chlasnął nożem po drugim oku, wydrapując je. Oślepiony zombie zaczął machać broniami na oślep, chcąc trafić nieuchwytnego zabójcę. Jego cel okrążył go i zaatakował od tyłu serią szybkich sztychów po łbie. W końcu zombie przestało się ruszać, a trup padł na ziemię.

5 krasnoludzkich zombie

Patty:
Widząc wrogów anielica zamłynkowała mieczem i poszła lekkim krokiem na lewo, okrążając ich ze strony przeciwnej do Imago. Zerknęła na wampirem kątem oka, patrząc jak sobie radzi i widziała że nie ma się co martwić, ten podejrzany obcy przynajmniej dobrze radził sobie z nożem. Przeniosła wzrok na zombie, które właśnie nacierały na nią małą hordą. Ruszyła dwa kroki do przodu, tnąc znad głowy. Błogosławione ostrze działało odstraszająco na nieumarłych, martwe krasnale resztkami instynktu cofnęły się, a anielica przeszła postąpiła kolejny krok, tnąc znad głowy, prosto przez łeb nieumarłego. Wyostrzona klinga z mlaśnięciem oddzieliła część czaszki, niszcząc mózg trupa, a ciało krasnala padło na ziemię, tym razem na pewno już nieżywe. Patty gładko przeszła w piruet, tnąc po gardle następnego zombie i dopadła do niego, wbijając mu miecz w brzuch, z ran trupa polało się nieco wydzieliny przypominającej nieco krew. Anielica skrzywiła się, czując smród ciał i cofnęła się, odpychając jednego z atakujących zombie telekinezą. Kopniakiem posłała krasnala przed sobą w tył i uchyliła się przed atakiem topora zombie z lewej strony, które właśnie nacierało na nią bezmyślnie, łupiąc wściekle broniami. Patty gładko uniknęła pierwszym kilku uderzeń i płynnie przeszła obok kolejnego ciosu, łapiąc miecz za zastawę i moc, po czym zamachnęła się, waląc na odlew.  Długi, krzyżowy jelec z chrupnięciem wbił się w czaszkę zombie i mózg, głęboko, odbierając resztki życia potwora. Nie tracąc czasu anielica wyrwała miecz i przerzuciła go w powietrzu, łapiąc ponownie za rękojeść i runęła na następne zombie. Agresywną, mocną kontrą zbiła atak topora i krótką, morderczo szybką fintą odrąbała łapę nieumarłego zbrojną w młot. Stal głucho opadła na ziemię. Patty słysząc świst koło ucha uchyliła się przed atakiem jeszcze jednego zombie i zaklęła cicho pod nosem, wykonała kolejny unik, a potem przyjęła cios na miecz i wykręciła ręce, wyrywając topór z łap stwora. Gładko przeszła w piruet, tnąc szeroko po gardle. Wyostrzona, długa klinga przeszła przez nadgniły kark stwora jak przez masło, oddzielając łeb od reszty ciała. Oddychając płytko, miarowo, anielica doskoczyła do jednego z dwóch ostatnich zombie, tego z jedną ręką. Ożywieniec niewiele sobie robił z rany, po prostu zaatakował z boku, bijąc młotem niczym kowal. Patty lekko zbiła cios i odrąbała drugą łapę, po czym sięgnęła po sztylet i doskakując na bliski dystans zadała kilka silnych pchnięć znad głowy, prosto w czaszkę. Srebrne ostrze błyskawicznie rozwaliło mózg potwora. Został ostatni potwór, anielica zbrojna w miecz i sztylet cofnęła się lekko, ponownie unikając ciosów stwora, topór zaświszczał jej tuż przed nosem, co kobieta wykorzystała. Zombie uderzyło za mocno, za szeroko, anielica zanurkowała pod wyciągniętą ręką nieumarłego i pchnęła mocno mieczem, prosto w pierś, poprawiła sztyletem w głowę. Zaklęła cicho, czując że nie trafiła, srebro ześlizgnęło się po czaszce. Patty warknęła głucho i kopniakiem odsunęła od siebie zombie, po czym upuściła miecz, zbierając całą energię magiczną jaką miała.
- Heshar! - wykrzyknęła, a z jej palców wydostała się fala ognia, spowijająca zombie w płomieniach. Nieumarły zajęczał cicho, spowity w płomieniach, a Patty podeszła bliżej - Heshar! - wymówiła znów inkantację, a kolejny podmuch ogarnął nadgniłe ciało i powalił je na ziemię. Trawione ogniem mięśnie nie mogły utrzymać krasnoludzkiego ciała, anielica zaś doskoczyła do niego i wymówiła inną inkantację - Izeshar! - warknęła, tworząc kulę pełną migoczącego światła. Cisnęła ją prosto w łeb zombie, a magia wżarła się w głowę nieumarłego i szybko spopieliła mózg.

0 krasnoludzkich zombie

Imago:
- Całkiem, kurwa, ładnie - powiedział wampir. Na plecy założył dwa młoty nieumarłych. Nie omieszkał też przeszukać ciał. Robił to jednak ostrożnie, aby coś przypadkiem go czymś nie zaraziło. Kto wie, może zostali pochowani z czymś kosztownym?

//Zabieram:
2x
Nazwa broni: Młot
Rodzaj: młot
Typ: jednoręczny
Obuch: 28
Wytrzymałość: 35
Opis: Wykuty z 1,47 kg stali valfdeńskiej o zasięgu 0,6 metra.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej