Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (7/24) > >>

Patty:
- Hmm, wygląda na to że nasz znajomek Samgor nie kłamał przynajmniej w tym zakresie i rzeczywiście tu był. Jego odwrót musiał być przeprowadzony w ewidentnym pospiechu - mówiła bardziej do siebie anielica, badając ślady. Więcej nie mogła wyczytać z kurzu pod stopami toteż wstała i bez dalszych słów ruszyła przed siebie. Gdy wstąpiła w mrok korytarza sięgnęła po miecz, który wysunął się z pochwy na plecach ze słyszalnym zgrzytem. Patty nie starała się skradać, nie umiała zresztą tego robić, obcasy jej butów stukały o wiele za głośno, a zbroje pancernych dodawały dodatkowych efektów dźwiękowych. Kobieta uniosła broń i szepnęła - Illumina! - klinga rozjarzyła się bladozłotym światłem, dziwnie kontrastującym z czernią ostrza. Anielica uniosła miecz, oświetlając korytarz i ruszyła przed siebie, w głąb krypty.

Imago:
W karczmie o durnej nazwie "Ukon wacka", czy jakoś tak przesiadywał też młody wampir. Niedawno skończył robić w kopalni. To jedyna praca, która nie narażała go na śmiertelne dla niego promienie słońca. Nie pił niczego, nie jadł też. Nie był w humorze. Był zbyt wściekły na to, że krwawe kruki żądały tak dużych pieniędzy za swe sekrety. Ledwo się namęczył z jednym orkiem i jego mafią i już musiał młucić kilofem o bryły jakiś metali. Nie splunął, szkoda mu było śliny. Siedział tak, obserwował i nasłuchiwał. Jego oczy najczęściej wędrowały na jakąś anielicę. Pierwszy raz obserwował taką istotę. Zaciekawiła go ona. W dodatku musiała być kimś ważnym, skoro poruszała się z obstawą. Drake, nazywała się Drake. Przyszedł do niej jakiś Samdor. Wampir doskonale słyszał. Jedna z zalet bycia nieśmiertelnym krwiopijcą. Wychodzili. Imago odczekał chwilę, po czym także opuścił karczmę.
Poruszał się odpowiedniej odległości od śledzonych przez niego istot. Szedł tam, gdzie było dużo cienia, gdzie dostrzec mógłby go tylko wampir, albo ktoś z niezwykle dobrym wzrokiem. Nabierał w tym wprawy.
Weszli do jakiegoś sklepu. Wampir został na zewnątrz. Czekał. Sam nie wiedział czemu śledzi anielicą, coś mu mówiło, że opłaci mu się to. Po jakimś czasie wyszła ze sklepu i ruszyła z obstawą dalej. Wampir zrobił tak samo.
Dotarli tak do krypty. Czyżby wojowniczka Zartata miała walczyć przeciwko żywym trupom? Ciekawy tego wampir poszedł za nią. Na razie nie dobywał broni. Przyjrzał się wyłamanym drzwiom. Dalej palenisko. Jakiś złotawy błysk, zaklęcie. Imago uśmiechnął się. Dobrze, że on nie miał takich problemów. Szedł dalej, za anielicą i jej obstawą.

Narrator:
Kroki Imago przez moment zlewały się z krokami anielicy i pancernych, potem jednak kobieta nagle przystanęła, a wyczuleni na zachowanie kobiety zbrojni również się zatrzymali, a w tej ciszy dźwięki wydawane przez buty wampira były wyraźnie słyszalne.
Patty zaś dotarła do końca korytarza, który prowadził do większej sali. Była pogrążona w mroku.

Patty:
Ucho anielicy nie od razu rozpoznało dodatkową parę kroków. Gdy jednak przystanęła wyraźnie słyszała jak ktoś ich śledzi. Spojrzała na pancernych, zaś Ademar odwzajemnił jej spojrzenie.
- Ktoś za nami podąża, pani - odezwał się cicho. Patty nic nie powiedziała, skinęła jedynie głową i wzniosła miecz wyżej, udając się w przeciwną stronę, chcą stanąć naprzeciw tego kto ją śledził.

Imago:
Wampir wyraźnie usłyszał czyjeś ciche słowa. Męskie. Anioł i obstawa wiedzieli o nim. A przynajmniej o fakcie, że ich śledził. Dostrzegł też, że świecący miecz zbliża się w ich stronę. Instyktownie jego dłonie powędrowały w stronę noży. Nie dobył ich jednak. Zamiast tego uniósł ręce tak, aby były na widoku. Szedł w stronę anielicy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej