Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zapomniane ostrze
Narrator:
- To wszystko, moja dobra pani - odparł z uśmieszkiem krasnolud - Proszę na siebie uważać, widziałem bowiem te stwory i nic to przyjemnego. Ale może będzie nagroda za to z miasta! - powiedział Samgor i wstał, by pożegnać anielicę.
Patty:
- Dobrze. Bywaj zatem, Samgorze i miejmy nadzieję że twój pomocnik faktycznie miał te informacje. Zapisane - dodała po chwili i gestem pożegnała się z krasnoludem. Pancerni bez słowa ruszyli za anielicą, pobrzękując uzbrojeniem i pancerzem. Ręce mimowolnie opierali na rękojeściach szabel, gotowi w każdej chwili runąć do ataku na przeciwników anielicy. Nie żeby ta potrzebowała aż tak ich pomocy, czuła się pewna własnych zdolności. Szybko jednak odkryła że posiadanie zbrojnej eskorty czasami pomaga. Toteż szła tak uliczkami krasnoludzkiego miasta w towarzystwie ponurych pancernych, których szable i rapiery zadawały się mieć więcej osobowości niż oni. Spokojnym, miarowym krokiem zmierzała za dzielnice mieszkalne Ekkerund, daleko wgłąb góry, gdzie mieściły się krypty ze szczątkami najznamienitszych krasnali.
Narrator:
Anielica z obstawą dwóch pancernych siłą rzeczy przykuwała uwagę mieszkańców Ekkerund, którzy odprowadzali kobietę zdziwionym i zainteresowanym wzrokiem. Nic więcej z tym nie robili, bowiem co w sumie mogli, o, hetman koronna w interesach w krasnoludzkim mieście. Kobieta była zresztą widywana na starówce, ucząc się jak strzelać z broni palnej, toteż obecność czarnoskrzydłej anielicy nie była takim zaskoczeniem.
Wkrótce potem, po spokojnym spacerze, anielica dotarła do komór cmentarnych miasta. Było to spokojne, ciche miejsce, jak każdy cmentarz zresztą, ukształtowane w jeden długi korytarz z najbardziej prestiżowymi lokacjami na krypty, dawno już zajętymi przez znacznych i martwych już mieszkańców, zaś od głównej arterii biegły kolejne odnogi, od których biegły kolejne, przez co całość przypominała naczynia krwionośne. Krypta potomków Roldatha nie znajdowała się aż tak daleko od głównego korytarza, najwyraźniej Rodlath był znacznym krasnoludem. Wejście nie było zamknięte, najwyraźniej każdy mógł wejść i złożyć ofiarę ku pamięci przodków lub pomodlić się za nich do jednego z bóstw.
Wnętrze krypty było jasno oświetlone wieloma świetlikami, zarówno zniczami jak i prostymi ogarkami. Zaraz na lewo od zejścia znajdowała się mała kapliczka, pod którą zapalono najwięcej świeczek, zaś dalej znajdowało się palenisko, teraz mocno rozpalone. Najwyraźniej zrobił to albo Ikol czy Samgor, lub ktoś kolejny. W tej reprezentacyjnej części krypty nie było widać nic szczególnego. Może poza wyrwanymi drzwiami, prowadzącymi do dalszych części krypty. Wyglądały na wyrwane od wewnątrz.
Patty:
Krypta wyglądała schludnie, czysto. Po krasnoludach anielica nie spodziewała się niczego innego, zresztą każda rasa dbała jak mogła o swoich zmarłych. Może poza turdnaszami, których obyczajami kobieta gardziła. Wspomniała jak topili swoich zmarłych w bagnach czy innych moczarach niby kryminalistów lub zwierzęta. Taki to jednak był dziwny narodek, żyjący swoim życiem i swoimi zwyczajami.
- Bądźcie ostrożni, tu ewidentnie jest coś nie tak - powiedziała do pancernych, wskazując na taką oczywistość jak wyważone drzwi do dalszej części krypty. Ale i jej intuicja, zarówno ta kobieca jak i mistyczna, nadana przez dar Zartata, lekko wariowała. Wyraźnie czuła że w krypcie coś się czai, coś bardzo niedobrego. Obejrzała się na dwóch mężczyzn, chcąc sprawdzić jak się trzymają. Stali jednak pewnie, z rękami na szablach, gotowi do walki, nie okazując strachu. Bardzo dobrze, pomyślała anielica i przyklęknęła kobieta. Popatrzyła na wyważone drzwi i przyklęknęła, szukając śladów. Dziwne. Wyważyli drzwi ale nieumarli nie wyszli dalej?
Narrator:
Drzwi zostały wyłamane z dużą siłą, część desek była również wgnieciona, oddając kształt nieco niższy od człowieka, ale za to potężniejszy. Dookoła drzwi były odciśnięte w kurzu i pyle ślady stóp, pierwsza para, ewidentnie mniejsza, prowadziła do środka, zaś druga również prowadziła do środka, zaś ślady powrotne zaczynały się już za drzwiami, w kierunku wyjścia z krypty.
W korytarzu prowadzącym do wnętrza płonęło wspomniane już palenisko, zaś dalszy korytarz tonął w ciemności.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej