Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (4/24) > >>

Narrator:
- Tak, tak, oczywiście, już - Samgor zamlaskał cicho pod nosem i sięgnął do biurka, wyciągając z niego plik papierów - Rozesłałem wici za owymi klingami, które to pani pragnie posiadać i natrafiłem na parę ciekawostek z nimi związanych. Najpierw jednak, tak dla pewności, rycina poglądowa. To jest to czego szukasz? - krasnolud przysunął kobiecie rysunek z bronią.


- Robota ewidentnie kransoludzka, nasza. Długie, dwuręczne ostrze, na całej długości od jelca aż po czubek biegnie runiczny napis, niestety bez konkretnego egzemplarza nie potrafię powiedzieć co dokładnie tam zapisano. Znając jednak naszych przodków, znaczy się krasnoludów z Ekkerund, jest to prawdopodobnie obelga lub modlitwa do Ellmora o powodzenie w bitwie. Jak sama mi pani napisała, rozdano te miecze w liczbie sześciu sztuk pierwszej valfdeńskiej ekspedycji. To był dobry punkt wyjścia i tak też zacząłem. Ich historia jest nieco bardziej zagmatwana, bowiem nie wykuto ich dla was, a były tutaj w Ekkerund nieco wcześniej. Wykuto dokładnie siedem egzemplarzy. Czemu? Nie wiem, ale się dowiem! Miały być prezentem ślubnym dla króla Modimusa Aslinmara, jednego z poprzedników Aggromora. Chciał on się otworzyć na świat, znaczy wyjść tam, na Valfden, ze wszystkimi krasnoludami. Ponoć prawdziwy wizjoner... - Samgor zapatrzył się na chwilę w przestrzeń - Został jednak brutalnie zamordowany, a jego następcy nie ponowili pomysłu. Miecze zatem zawinięto w płótno i odłożono do zbrojowni. Gdy przybyliście, a jeśli mnie pamięć nie byli, była tam również i pani, uznano że będzie to odpowiedni podarunek naszych gości.

Patty:
Anielica zapatrzyła się na rysunek i uśmiechnęła mimowolnie.
- Tak, to jest miecz którego szukam. Mojego przede wszystkim, ale docelowo chcę mieć wszystkie. Mają dla mnie wartość sentymentalną, kojarzą mi się z prostymi, lepszymi czasami. Swoim egzemplarzem zresztą sporo głów zrąbałam... Gdzie jest siódmy miecz, którego nie podarowano valfdeńskiej ekspedycji? I gdzie jest mój? W liście pisałeś że masz, jak to ująłeś, pewne informacje. 

Narrator:
- Siódmy miecz jest, a przynajmniej był, w zbrojowni króla Aggromora. Co się z nim stało myślę wszysyc wiemy... O ile nic się nie zmieniło, jest tam nadal. Nie mam tam swobodnego dostępu, ale zobaczę co da się zrobić. Co do miecza należącego do pani, cóż - krasnolud odwrócił spojrzenie, wyraźnie zakłopotany. W końcu spojrzał wprost na anielicę - Jakby to ująć... Mój pomocnik poznał lokalizację tej broni i zmierzał do mnie, gdy postanowił wstąpić na gród swojej nieboszczki mamusi. Pani rozumie, chłopak młody, matka poległa z ręki demona, chciał oddać wszelkie honory. No i zaszedł, pomodlił się jak trzeba, no i... pożarły go zombie. 

Patty:
- Chyba żartujesz - powiedziała po długiej chwili Patty.

Narrator:
- Otóż nie - powiedział zmieszany Samgor - Chciałbym by to był żart, ale niestety nie. Sam znalazłem mojego pomocnika, gdy już zacząłem go szukać. Zdarza się że gdy rozsyłam wici zajmuje trochę czasu nim pomocnicy wrócą z wieściami. Wszak nie mogę sam wszystkiego zbadać. Ikol jednak był dobrym, uczciwym krasnoludem i zapowiedział się, że wróci z wieściami. Nie wrócił to poszedłem go szukać. Nie udało mi się dotrzeć do ciała, umrzyki mnie przepędziły, ale widziałem zwłoki wyraźnie - zdawało się że łza pojawiła się w oku krasnoluda - Ewakuowałem się stamtąd natychmiast i napisałem do pani. Pomyślałem że skoro i tak będę musiał kogoś wynająć to równie dobrze może to zrobić  pani hetman, wszak Bractwo Świtu szkolone jest również i w tej dziedzinie, nieprawdaż?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej