Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (22/24) > >>

Narrator:

- Malachai - odpowiedział mężczyzna i wskazał głowę jaszczuroczłeka, leżącą na kanapie obok niego. Na oko całkiem świeża - Mój były już współpracownik mógł być tym kogo pani hetman szuka. Niemniej postaram się pomóc - spojrzał pytająco na anielicę i upił łyk napoju ze swojej szklanicy. Cokolwiek to było skrzywił się lekko po przełknięciu i odetchnął głęboko.

Patty:
- Ha, no kto by pomyślał - mruknęła anielica i sama upiła łyk piwa - Martwi jaszczuroludzie mnie, stety lub nie, nie interesują. To co mnie interesuje to miecze. A przynajmniej w tej chwili jeden szczególny. Oburęczne, długie ostrze, tutejszej, krasnoludzkiej roboty. Słyszałeś coś może o tym? - mówiła, patrząc przenikliwie na swojego rozmówcę. Nie miała pojęcia kim był lub czym się zajmował, ale momentalnie wyczuła że był niebezpieczny.

Narrator:
Słysząc pytanie Malachai usiłował zachować kamienną twarz, ale mimowolnie zerknął pod ścianę obok, gdzie wśród pakunków i toreb, stanowiących zapewne cały dobytek. Usiłował jeszcze robić dobrą minę do złej gry, ale napotkawszy bystre, rozbawione nieco spojrzenie anielicy i spoważniał.
- Wiem o czym mowa - powiedział powoli - Mój były... towarzysz natknął się na niego nieopodal Ekkerund, posiadał go jakiś emerytowany żołdak. Nie wiem jak Kressh wszedł w posiadanie miecza, ale był jego, przynajmniej przez jakiś czas. Można powiedzieć że go odziedziczyłem.

Patty:
- Wszystko to bardzo ciekawe - skłamała gładko kobieta - Przyznam że po to ostrze właśnie tutaj jestem. Bądźmy szczerzy, to śmieć i w dodatku stary, zatem co powiesz na... sto grzywien? I rozejdziemy się w pokoju.

Narrator:
Malachai zaśmiał się dziwnie, chrapliwie i gardłowo. Po chwili jednak spoważniał.
- Kuszące, ale co mi po stu grzywnach? Zarobię to gdzie indziej. Bo coś mi się widzi że tobie na tym mieczu zależy nieco bardziej niż chcesz przyznać. A co ja przyznam, chciałbym to wykorzystać - mężczyzna uśmiechnął się szeroko, odsłaniając dwa równe rzędy zębów - Przemierzyłem lwią część kontynentu i całe Valfden. Nieskromnie rzecz ujmując, jestem po prostu dobry. Bardzo dobry. Przez co, niestety, brakuje mi wyzwań... Na wyspie pałętają się czasem jacyś bandyci, są i piraci, ale to żadni przeciwnicy. Potrzebuję czuć że żyję. A gdzie znajdę lepsze źródło niż w pojedynku z najlepszym szermierzem wśród aniołów? Wiem kim jesteś i wiem czego chcę z tego spotkania. Oddam miecz za pojedynek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej