Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odzyskując wpływy - podgrodzie
Imago:
– A ty niby kto? Zbyt przestraszony, by spojrzeć w oczy komuś, kto zatłukł orka gołymi rękoma? – spytał oschle. – Mówże, całego dnia nie mam.
Reed:
- Dobrze zatem - odparł nieznajomy i nagle wielka dłoń złapała cię za głowę i jednym ruchem dźwignęła cię na nogi, po czym pchnęła na ścianę za tobą, ściągając jednocześnie worek z głowy. Zamrugałeś i ujrzałeś swego rozmówcę. Był to największy ork jakiego w życiu widziałeś, spokojnie miał ponad dwa i pół metra, a ważył pewnie dobre kilkaset kilogramów. Pozbawiona rękawów koszula zdradzała twarde jak stal ścięgna i pasma mięśni. Ork nie był młody, oddychał z wyraźnym trudem, ale nadal był to jeden z najpotężniejszych przedstawicieli swojego gatunku w okolicy. Twarz, pokryta siateczką zmarszczek i blizn, patrzyła na ciebie złowrogo - Jam jest Mogor - powiedział dudniącym basem.
Imago:
A więc, ork którego zabił nie był Mogorem. Mimo wszystko, jedno ścierwo mniej.
– Jestem Nietoperz – odpowiedział. – Czego chcesz? – dopóki był związany, nie kozaczył. Rozejrzał się ukradkiem po pokoju. Szukał też słabych punktów w budowie ciała orka.
Reed:
- Nietoperz - powtórzył ork z kamienną miną, po czym roześmiał się gromko. Moment później przestał i zaniósł się ostrym, rzężącym kaszlem. Mogor zazgrzytał zębami i huknął się kilka razy w pierś i splunął pod nogi, swoje i twoje - Niech ci będzie że nietoperz. Psujesz biznes, skrzydlaty. Zabijasz moich ludzi, zabiłeś nawet mojego kuzyna - powiedział warczącym, niskim głosem - I chcę to zakończyć.
Imago:
– Też coś psujesz. Myślisz, że czemu pozbyłem się ich? – odpowiedział. – Chcesz mnie zabić, tak? To przynajmniej mnie rozwiąż. Twój kuzyn miał jaja, by walczyć. A ja sam jestem obity i zmęczony – skłamał na temat swojego stanu. – Ty w ogóle wiesz, jak zabić wampira?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej