Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odzyskując wpływy - podgrodzie

<< < (10/23) > >>

Reed:
Ork padł na ziemię bez życia. Po chwili poruszył się, wierzgnął dziko i zawył przerażająco, a na jego zmiażdżonych wargach jak gdyby zagościł nikły uśmiech. Chwilę potem zielonoskóre ciało zwiotczało zauważalnie i ork wydał ostatni dech. Umarł śmiercią wojownika. O ile tak można było potraktować pojedynek w spelunie na podgrodziu z wampirem. Długo nie dane ci było cieszyć się zwycięstwem. Gdy wykańczałeś orka jeden z bandytów zaszedł cię od tyłu i potężnym uderzeniem kija wyrżnął ci prosto w potylicę. Chrupnęło słyszalnie i zwaliłeś się jak kłoda na ziemię. W ostatnim przebłysku świadomości widziałeś jak podchodzą do ciebie ze sznurami w rękach,


Obudziłeś się w ciemnej izbie.

Imago:
Bolał go łeb. Izba była ciemna. Ale to raczej nie przeszkadzało wampirowi. Rozejrzał się po niej uważnie, popatrzył też na siebie, aby ocenić w jakiej znajdował się sytuacji.

Reed:
Nic nie dojrzałeś, dopiero po chwili dotarło do ciebie że na głowie masz worek. Ręce i nogi miałeś zaś związane grubym sznurem, odpowiednio w nadgarstkach i kostkach. Chwilowo nic nie słyszałeś.

Imago:
Szlag. Pomyślał. Miał nadzieję, że reszta się rozpierzchnie. A tu taki myk. Nie westchnął. Nie wykonywał żadnych ruchów. Wytężył węch oraz słuch. To one były teraz źródłami informacji. Spróbował się poruszyć, ocenić jak mocne są więzy krępujące go.

Reed:
Więzy na rękach były mocne i fachowo zawiązane, tak samo jak w te w nogach. Ktokolwiek cię związał wiedział co robi. Po dłuższej chwili usłyszałeś trzask otwieranych i zamykanych drzwi. Po chwili i do twojego pomieszczenia otwarły się drzwi. W nozdrza uderzył cię zapach czegoś, co można porównać do przejrzałych owoców i może odrobiny drożdży.
- Jak tam nasz wampirek, wygodnie w gościnie? - zagaił przybysz. Miał niski, chrapliwy głos. Jego kroki były ciężkie i powolne, oddychał z wyraźnym trudem, chrapliwie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej