Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odzyskując wpływy - podgrodzie
Imago:
Jagna "Szczerbatka". Dodał w myślach Imago i uśmiechnął się do swojej myśli. Poza ząbkami, wydawała się ładna. Popatrzył na tłukących się facetów. Machnął ręką. – Jeszcze bym kogoś zabił – zażartował. – I bądź taka miła i przyprowadź Borysa Jalcyna. Sprawę mam do niego. – usiadł na jakimś wolnym miejscu.
Reed:
- Robi się - odparła i zniknęła gdzieś na zapleczu. Ty tymczasem miałeś możliwość obserwowania z bliska jak spędza noce półświatek Efehidonu. Tłukący się po mordach walczący tłukliby się dalej, gdyby nie przerwał im przybysz z mieczem na plecach. Szybko wskoczył na ring i zaczął się pruć z jednym z widzów. Stolik dalej od ciebie trójka mężczyzn grała w kości. Wkrótce z zaplecza wraz z Jagną wyszedł Borys. Spojrzał we wskazanym przez kobietę kierunku, znaczy na ciebie i skinął dłonią byś podszedł. Gdy już to zrobiłeś mruknął tylko pod nosem:
- Interesy lepiej załatwiać na zapleczu. Różni ludzie słuchają - powiedział cicho i zaprosił cię do osobnego pomieszczenia. Stał tam już kufel piwa dla ciebie i jakieś naczynie Borysa.
Imago:
Imago chcąc niechcąc obserwował i słuchał otoczenie. Wybawił go z tego Borys, który zjawił się. Mężczyzna chciał gadać na zapleczu, na co wampir przystał. Wstał i poszedł na zaplecze, gdzie czekało już piwo. Wziął spory łyk alkoholu i otarł usta.
– Przysyła mnie Reed – powiedział krótko. – Mam się pozbyć gnid, które ściągają tu haracz.
Reed:
- Wiem kim jesteś i kto cię wysłał - odpowiedział Borys - Nawet gdybym miał wątpliwości to ta szata, ta chusta czy karwasz na lewej ręce zdradzają cię od razu. Przynajmniej dla mnie, bo wiem gdzie patrzeć. Postronni widzą pewnie w tobie zwykłego wampira. No nic... Najważniejsze że jesteś. Słyszałem o przewrocie. Cały półświatek słyszał i nastąpiło pewne tąpnięcie. Nie wiem czy rozumiesz - Borys sięgnął do kieszeni paczkę skrętów i odpalił jednego. Zapachniało ostrym, ziołowym dymem - To dobrze że coś się u was zmienia. Potrzeba w Efehidon silnej obecności Kruków. Za długo jej nie było. Gdy Kruki usunęły się w cień powstała próżnia. A to powszechnie dostępna wiedza, że natura tej próżni nie znosi. Kiedyś wasi ludzie się tym zajmowali, gdy zniknęli pojawiła się banda Mogora. To ork, największy i najgłupszy jakiego widziałem. Ale ma sporą bandę i trzęsie okolicą. Wymusza grzywny, łupi bogu ducha winnych ludzi. Tak dalej być nie może. Nie zawsze mi z wami było po drodze, to prawda. Ale Mogor musi umrzeć.
Imago:
Imago wysłuchał karczmarza. Dużo tego, co mówił było prawdą i nie można było się nie zgodzić.
– I Mogur umrze. A nawet zdechnie. Ja o to zadbam – odpowiedział. – Orkowie rozumieją tylko siłę, więc siłą mu przemówię. Nawet nie wiesz, jak silny jest wampir nocą – dodał. – Powiedz mi wszystko, co wiesz o nim i jego bandzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej