Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odzyskując wpływy - podgrodzie

<< < (2/23) > >>

Reed:
- Hehe, zgrywam się tak, no nie bocz się, wampirku zarechotał krasnal i uchylił drzwi. Ze środka buchnęło ciepło i wieloraka mieszanina zapachów. Dało się wyczuć kwaśny zapach potu, tanie piwo i ryżówkę, wymiociny i krew. Prawdziwie eklektyczna mieszanka, działająca cudownie na twoje wyostrzone wampirze zmysły.


Jest to 'karczma' mieszcząca się w jednej z najgorszych miejsc w Podgrodziu. W miejscu, gdzie patrolów straży miejskiej nie widziano od dobrych kilku lat, martwego ciała dopiero od kilkunastu godzin, a biegnącego złodzieja z łupem dopiero od kilku minut. Speluna zbiera śmietankę miejscowych elementów, którzy mają dość pieniędzy by wykupić wejściówkę i wydać całą resztę kasy na atrakcje, jakie zapewnia lokal. A jest ich naprawdę dużo. Od najnormalniejszego chlania i palenia różnych świństw, po hazard, walkę na pięści, mierzenia się na rękę, śpiewaniu przy akompaniamencie nieudolnych grajków, kończąc na dziwkach. Od biedy można się przespać, ale hałas do rana i wątpliwa czystość pokoi odrobinę zniechęca. Właścicielem Białych Myszek jest Borys Jalcyn, który wygrał owe miejsce w karty i włada nim żelazną, ale litościwą ręką po dziś dzień.

Imago:
Uśmiechnął się do krasnoluda. Sam się zaśmiał cicho, po czym krasnolud uchylił drzwi. Zapach był... cóż, wampir czuł znacznie lepiej, więc niezbyt dobry. Ale Imago nie zdradzał tego. Nie skrzywił się nawet. Wszedł do środka i zamknął drzwi. Przelotnie rozejrzał się, chcąc zaznajomić się trochę z miejscem. W jego przelotnym spojrzeniu, było jednak ukryte te badawcze, znacznie czulsze, wampirze. Wychwytywało lepiej wszelkie szczegóły. Przynajmniej niektóre panie, w tym kelnerki były ładnie. Imago udał się do szynkwasu, zdejmując kaptur. Miał długie do ramion, czarne włosy. Mężczyzną był raczej przystojnym, a także dobrze zbudowanym. Puścił oko jakiejś kelnerce, będąc  w drodze do szynkwasu.

Reed:
- Coś podać? - zagadnęła kelnerka podchodząc do Imago. Najwyraźniej przyciągnęło ją mrugnięcie wampira. A może jej się spodobał. Tak czy siak, zadziwiająco sprawna obsługa jak na reputację miejsca.

Imago:
Kelnerka zareagowała na oczko wampira. Uśmiechnął się, nie szczerząc przy tym kłów. Ludzie różnie na to reagowali, a ten nie chciał ani jej wystraszyć, ani spowodować paniki w karczmie. Uśmiechnął się niezwykle urodziwie, nie przerywając wzrokowego kontaktu. Najgorszym, co można zrobić w rozmowie z nowo poznaną kobietą, jest patrzenie w jej dekolt.
– Krwi raczej nie macie – zażartował. – Niech będzie jakieś mocne, ciemne piwo, tylko nie chrzczone – rozwinął. – I co najważniejsze, swoje imię. – uśmiechnął się raz jeszcze.

Reed:
- Jagna - kobieta błysnęła szczerbatymi ząbkami w uśmiechu - Zatem piwo, zaraz doniesę. Bo krwi nie mamy, chyba że powalisz i wyssiesz któregoś z panów - kelnerka wskazała na walczących ludzi, którzy w na wpół wydzielonej izbie tłuki się właśnie po mordach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej