Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Kenshin:
Bez żadnych pytań wszyscy ruszyli do głównej twierdzy, gdzie znajdował się sztab dowództwa. Na miejscu cała trójka ujrzała czarnoskórego elfa. - Generale Elisar. Jestem Kenshin działam z ramienia Konkordatu Puszczy i Kniei. Mój łuk oraz pozostałe umiejętności myśliwskie mogą się przydać w tak ważnej sprawie. Skłonił się gdy ,przestał mówić, bo tak wypadało do tego odezwał się jak pierwszy i nieco wybiegł przed szereg, ale z grzecznością i kulturą to zrobił jak trzeba było, uczynić w obcym kraju pośród ważnych osobistości.
Melkior Tacticus:
- Nie wiem czym jest to o czym mówisz, ale skoro mówisz że jesteś tropicielem to dobrze. Odezwał się Elisar, potem zaś księżna dodała.
- Zostawiam więc panów. Muszę pędzić do stolicy. Dygnęła i wyszła. Pół elfi generał westchnął.
- Jest źle. Król jest chory, nie pierwszy raz, medycy rozkładają ręce, Ilusmir już przekupuje szlachtę a Ghuruk... sami wiecie. Fort oddaje w wasze ręce, ilu ludzi przywieźliście?
Mirzak aep Rothgar:
Fort był duży, ładny i nowy. Krasnolud poznał od razu że stoi tu góra kilka miesięcy. Zchodził z pokładu pomagając w rozładunku ludzi, koni, zaopatrzenia. Potem trzeba zakwaterować lekko ponad 200 ludzi, i odesłać Pięść po kolejnych. Mirzak znosił więc skrzynie. Jak i reszta.
i
Zaidaan:
- Na chwilę obecną 200 wojowników. Wkrótce dopłynie więcej najemników, ale jesteśmy ograniczeni logistycznie.
TheMo:
- Mamy aż dwustu ludzi.
Rzekł to w taki sposób, jakby ta dwusetka była warta dwóch tysięcy wojów. W sumie dla Themo była warta aż dwa miliony wojowników, jak nie więcej. Jednak bardziej go zaniepokoiła wieść o korupcji na tej małej wysepce.
- Bardziej bałbym się ataków z wewnątrz. Może po wszystkim macie ochotę na pojmanie zdradzieckiej szlachty?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej