Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Melkior Tacticus:
- Ojciec nie mógł przybyć, zaniemógł. Jakieś pytania?
TheMo:
- Spokojnie, znamy się na swoim fachu.
Podążał za jaśnie księżną Vrih. Po drodze rozglądał się po zabudowaniach fortu. Może i miał parę pytań, ale bardziej do wojskowych stacjonujących w tym forcie. Nie uważał, by dworska kobieta miała odpowiednią wiedzę odnośnie obiektów militarnych czy ogólnej strategii wojennej. Od tego miała doradców i żołnierzy. I gwardię, wyposażoną w prima sort zbroje. Obecni kowale muszą tu mieć raj biorąc pod uwagę bogate kopalnie. Nie dziwota, że wysepka jest tak łakomym kąskiem dla różniej maści samozwańczych zdobywców.
Kenshin:
Okręt zacumował. Przywitał wszystkich port niczym w Atusel, Duży i bogaty. Kenshin ruszył za Emerickiem oraz Themo, gdy przywitała ich tutejsza księżna. Piękna kobieta, o srogim charakterze i pewnie takich samych poglądach. Czarnoskóry ork na razie nic nie mówił, bo to nie jego wyprawa i nie on tutaj dowodzi, ale łatwo z nią mieć nie będą! Pasterz stworzenia wolał na razie się nie wychylać mimo, że miał kilka pytań, ba nawet wolał się nie przedstawiać choć miał obeznanie z etykietą.
Leonard:
Leonard z ulgą zszedł z pokładu na stały ląd. Tak, w trakcie krótkiego rejsu zdążył kilka razy zwymiotować, jednak miał nadzieję że nikt tego nie zauważył. Czując już ciepły klimat Vrih, chłopak ściągnął z głowy swój wilczy hełm odsłaniając przepocone włosy i wsadził go sobie pod pachę. Pancerz podszyty futrem średnio sprawdzał się w tych warunkach, a przynajmniej takie wrażenie odnosił mauren. Leonard westchnął ciężko, bo z tej wyspy było już rzut beretem do jego domu. Kto by pomyślał, że Bękart wróci tu tak szybko? To nie był pierwszy raz, kiedy na tej wyprawie maurena naszły podobne myśli. Musi w końcu przestać się tym zadręczać. Gdy pojawiła się księżna, w przeciwieństwie do lorda generała, chłopak bezczelnie zaczął gapić się na jej biust. Na szczęście ona chyba tego nie zauważyła, bo Leo stał kilka kroków za oficerami. Wraz z grupą innych szeregowych robił za swego rodzaju obstawę dla szefostwa. Niestety, niższe stopniem Bękarty wypadły wyjątkowo słabo w porównaniu z gwardią Anny. Na widok ich sprzętu chciało się głośno zagwizdać, od czego jednak młody najemnik się powstrzymał. Z trudem.
Melkior Tacticus:
- Nie wątpię Lordzie Generale, po to was zatrudniono. Odpowiedziała, oficerowie wraz z Kenshinem udali się z Anną na szczyt twierdzy do budynku mieszczącego dowódctwo. Tam w sali obrad czekał czarnoskóry elf kolczej zbroi.
- To generał Elisar, dowodzi siłami na tej wyspie, będzie waszym łącznikiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej