Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Yarpen aep Thor:
- Jestem tu najstarszy, to o czym z pozoru od rzeczy pierdoli Emerick to prawda. Legenda, która ma swój początek w zeszłej erze, kiedy pewien statek żeglował z Amedamu do Hessein na Zuesh. Jego kapitanem był nieustraszony i doświadczony wilk morski, Hendrik Van der Decken. Legenda głosi, że Latający Holender przynosi nieszczęście, a jego widok zwiastuje śmierć. Najpełniejszą wersję legendy o Latającym Holendrze podał Frederick Mayonese w powieści Okręt widmo. Widziałem na własne oczy, i kapitana i załogę drogie dzieci.
Zaidaan:
- Większość alkoholu pochodzi od firmy Kazmira, bo on sobie na tym biznes wymyślił. - po słowach Yarpena popatrzył na Mirzaka. - Mówiłem? Nie dość, że smok, to jeszcze jakieś ryby na nogach mi pływają po wodach.
Yarpen aep Thor:
- No, w dodatku to jest przeklęte. Davy Johnes czy Jones podobno w trakcie sztormu wyklął bogów, postrzełił posłańca Zartata i tego typu sprawy. Może zejść na ląd ponoć raz na sto lat. To akurat bzdura.
Kenshin:
Krasnolud zmienił lekkie rozmowy na poważne. Sprawa, o ile była prawdziwa to serio poważnie to brzmiało. - Skoro okręt jak i załoga są przeklęci to, nie widzę innego wyjścia jak poinformować, o tym bractwo, tylko najlepiej dać im nieodparte dowody, bo jeszcze wezmą was za durniów czy coś. Polecił im to co zapewne każdy z osobna wiedział. - Jednak opowiedzcie mi jak wyglądają napady na okręty? Kogo z reguły biorą za cel? Skoro mają jeszcze czas to warto się kilku rzeczy dowiedzieć.
TheMo:
- O nie, ja teraz nie będę mógł spać przez te straszne historie.
Odparł sarkastycznie pociągając kolejny łyk rumu. Pewno wyżłopie całą butelkę i uśnie jak niemowlę. Mimo wszystko przysłuchiwał się legendom starego krasnoluda. Które może legendami nie były. W sumie jeśli były znajdowane zwłoki, znaczyło to, że da się zabić te dziwne stwory. A to mu wystarczy. Siorbnął jeszcze nieco alkoholu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej