Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (98/102) > >>

Mirzak aep Rothgar:
Mirzak nawet nie zdążył zbytnio zawalczyć, na placu boju pozostało dwóch bandytów którzy chyba chcieli się poddać, sądząc po ich wyrazie twarzy. Albo po prostu sie zesrali. Niestety tego się nikt nigdy nie dowie bo syn Rothgara wpakował jednemu żelazny bełt w szyję. Zabawne że zawsze każdy próbuje zatamować krwotok łapiąc się za ranę w tych ostatnich dwóch sekundach życia.

1x bandyta

Melkior Tacticus:
Nawaar.

Opuściliście pałac i dotarliście na statek

Tymczasem Melkior i reszta dotarli do kaplicy, po drodze mijając ciała straży jak i zamachowców. Komandor rozpoznał że niektórzy należeli do Turdnaszańskiej gildii Łowców Głów. Elf myślał że już nie istnieją. A tu prosze. W pałacu panował względny już spokój. Sama kaplica była skromna, osiem ław, prosty ołtarz a za nim dwa posągi, Ellmor i Nalas, jakże typowe u wyspiarzy bóstwa. Zamknięto drzwi. Kapłan zajął miejsce przed ołtarzem, tak jak i Melkior i jego narzeczona. Król stał obok córki. Torstein czuł dziwny zapach, ale nic nie widział. Kapłan zaczął.
- Zebrani tu w tych niespokojnych czasach, przed obliczem Bogów i Jego Wysokości, by połączyć świętym węzłem małżeńskim Melkiora Tacticusa i Annę Jungangren. Czy ty...
Ceremonia była krótka, bardzo. Ponaglana przez Ulricha. Melkior i Ania powiedzieli sobie tak, szambelan wpisał wszystko do ksiąg, Torstein poświadczył a wtedy... wtedy znowu poczuł zapach. Elfa. Podobny do... Wtedy też znikąd na końcu kaplicy pojawiło się dwóch elfich zabójców. Musieli mieć mikstury niewidzialności. Cisnęli mortokinezą po dwa sztylety. Melkior zasłonił plecami żonę, kapłan chciał króla ale sam dostał. A Ulrich poważnie dostał...

2x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zab%C3%B3jca_zakonu_Leytalon

Egbert:
Ostatnim pozostałym przy życiu przeciwnikiem był ten, który pojedynkował się teraz z Egbertem. Gdy zorientował się, że wszyscy jego towarzysze są już martwi po prostu wbił miecz w piach. Niestety dla niego, rudobrody nie opuścił swojej gardy. Wycelował w bandytę Rękę Rashera i pokręcił głową. Człowiek Torreno, zamiast zacząć błagać o litość, przełknął ślinę i ponownie wziął do ręki swoją broń. Najwyraźniej postanowił zginąć z honorem. Splunął na piach i rzucił się do przodu wykonując zamaszyste cięcie. Egbert przyjął jego uderzenie na tarczę i odbił jego klingę, po czym sam skoczył do przodu atakując od góry. Bandyta spróbował się uchylić, ale nie był dość szybki. Miecz z szarej rudy przejechał mu po czaszce pozbawiając kawałka głowy. Po skończonej walce wielkolud zakręcił młyńca mieczem, otarł twarz przedramieniem i spojrzał w stronę statku, którym przypłynęły te trupy leżące teraz na plaży. Dawno zdążył się już uspokoić. Na jego twarz powrócił jego typowy, beznamiętny i jakby znudzony wyraz. Wielka postać stała pośród krwawiących ciał wpatrując się w okręt swoimi ciemnymi oczami. Wyglądało na to, że na pokładzie nie było już więcej wojowników. Inaczej dawno zeszli by tutaj żeby wesprzeć swoich kompanów. Była to więc dobra okazja do przejęcia statku na użytek Bękartów Rashera, mimo tego rudobrody jeszcze nie rzucił się w jego stronę, spodziewał się bowiem jakieś zasadzki i nie chciał głupio oberwać. Mogła się tam czaić jakaś łajza z muszkietem, albo ktoś mógł wypalić do niego z armaty.

Nawaar:
Straże przepuścili delegacje z Valfden bez problemu. Nawaar wraz z Warcisławem byli już przed wejściem teraz wystarczyło bezpiecznie odprowadzić człowieka na statek. W budynku byli zdecydowanie bardziej bezpieczni, bo wszędzie mogli być porozstawiani kusznicy. - Niech się pan trzyma ściany. Polecił mu, po czym szedł pierwszy. Poruszali się ostrożnie mając na uwadze swoje bezpieczeństwo i udało się bez żadnych przeszkód. Teraz znaleźli się na głównej drodze do pałacu. Wystarczyło tylko dojść do statku, ale teraz ominęli już główną część konfliktu, więc mogli szybciej biec, co uczynili po jakiś dziesięciu minutach z językami na wierzchu dotarli na okręt. - Pilnować pana sędziego jak oka w głowie. Tu nie jest bezpiecznie! Powiedział do każdego kogo zdziwił obraz maurena oraz człowieka, bo pewnie mięli pytania typu "gdzie reszta?". Nawaar nie odpowiadał, tylko przyszykował się chowając swoje bronie na razie, bo teraz trudniejsza część misji zlokalizowanie głównego spiskowca. - Mam zadanie do wykonania. Powiedział, schodząc z okrętu i udając się do karczmy tam być może, usłyszy jakieś ploteczki dotyczące Ala-Cupone.   

Kenshin:
Walka zakończyła się sukcesem i to szybkim. Torreno nie otrzyma żadnych wieści od swoich ludzi to zapewne wpadnie w szał, bo nie spodziewał się tutaj oporu. - Ciekawe jak sprawy się potoczą, bo wróg zapewne dowie się w końcu kto mu przeszkodził i jak myślicie fort ma pewnie sporo pracy teraz? Padło pytanie z tych retorycznych.- Torreno mocno zaryzykował, atakując nas oraz wyspę do tego, zadał sobie sporo trudu. Ciekawe co kombinuje. Zamyślił się nieco i popatrzył się po innych oraz na statek. - Wypadałoby sprawdzić chociaż kajutę, bo mogą być jakieś informacje, które mogą nam pomóc. Wyjawił swoje przemyślenia na szybko.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej