Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Melkior Tacticus:
Pałac.
- Schlebiasz mi Warcisławie, ale ja nie mam być królem. Tłumaczyłem ci że anektujemy ten kraj. Gdybym miał być królem... Nie dokończył. Do środka wpadły drzwi razem z Torsteinem i jakimś zabójcą prawdopodobnie. Zaraz potem wpuszczono Nawaara, Melkior zasłonił okiennice, a w pałacu rozległ się alarm.
- Zabić. Spojrzał na jeńca. - Co się dzieje, Torst? Nawaar?
- Musicie wziąć ślub, teraz. Powiedział Ulrich tonem nie znoszącym sprzeciwu patrząc na medyka, który już miał protestować.
//Odpisze jutro reszcie
Torstein Lothbrok:
Torstein bez namysłu zaciagnął jeńca za próg i tak poderżnął mu gardło mieczem. Nie chciał robić tego na oczach kobiety Melkiora. Wrócił do sali, po czym po krótkiej chwili namysłu odezwał się.
- Jeśli trzeba, to mogę być Twoim świadkiem, komandorze - powiedział.
Nawaar:
Mauren wszedł do środka, mając już pewność, że nikt go nie rozstrzela. Widok sali tronowej jakoś go nie onieśmielił, gdyż widział nie raz różne pałace w swoim życiu. Podchodząc do znajomych, którzy stali teraz przy łożu króla, skłonił się choć to chyba, nie miało znaczenia dla władcy wyspy, po drodze zauważył również ciało zabójcy z poderżniętym gardłem. Dobrze, że zdechł, bo to trudni przeciwnicy są i kruki mogłyby posiąść podobną wiedzę i umiejętności co znacznie, ułatwiłoby wykonywanie zleceń. Wszczęto alarm na terenie całego pałacu co mogło mu pomóc w lepszym, przeszukaniu komnat, ale niestety nie miał na to czasu i szybko, podzielił się informacjami. - Spisek pomiędzy Torenno i Al-Cupone. Widocznie chcieli przyspieszyć nieco to, co już nieuniknione. Dwóch ludzi króla złapałem, ale nie wiem ile pociągną. Powiedział wszystko zgodnie z prawdą jaka miała miejsce.
Melkior Tacticus:
- Kurwa. Zaklął. Skoro tu byli mordercy... - Jestem pewien że chłopaki w forcie mają teraz trochę roboty. Nawaar, weź Warcisława i zabierz go na statek. Bez dyskusji, sytuacja jest dość napięta by narażać jeszcze Najwyższego Sędziego. Królowi podano leki, wstał z łóżka z ppmocą szambelana. - My idziemy do kaplicy, Nawaar... potem powęsz na mieście. Zlokalizuj Al-Cupona.
Nawaar:
Wszystko nie wyszło tak jak zaplanowano. Widocznie, niektórzy robili dwa kroki szybciej niż elf, ale cóż on mógł zrobić poza wykonaniem rozkazu? Sprzeciwić się? Nie widział w tym sensu ani potencjalnej nagrody, a czuł jeszcze, że pałac odwiedzi innym razem. Dlatego rzekł. - Dobrze. Panie Warcisławnie proszę za mną. Powiedział jeszcze na odchodne do pary młodej. - Zatem wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Droga ta zapewne będzie wyboista jak obecna sytuacja, ale szczęście im się przyda i to w ogromnych ilościach! Mauren wyszedł pierwszy mając, przygotowaną włócznie oraz puklerz. Ważna osobistość na Valfden musiała być odpowiednio chroniona!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej