Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (89/102) > >>

Kenshin:
Kenshin wiedział, brodacz że niczego nie znalazł, ale zapytać, nie zaszkodzi.- To się popisz co udało Ci się znaleźć, panie archeologu? Na mój gust to nie w tym miejscu szukasz, bo w butelce tego nie znajdziesz. Kpił dalej z pijanego krasnoluda, bo na poważnie musiał ochłonąć i każdy z obecnych powinien przyznać mu rację. - Dobra, bo my tego samego szukamy, przygotujcie się i za chwilę ruszamy. Niech towarzysze ogarną sprzęt oraz siebie, bo tam różnie może być.

Shandris:
Elfka wiedziała, że łuk jej na niewiele się zda w wąskich korytarzach i ruinach. Wardyna również stawiała pewne ograniczenia przed nią i terenem. Chwyciła więc swoją najstarszą broń, miecz który kupiła jako pierwszy oręż na wyspie. Pogładziła rękojeść i upewniła się, że dobrze leży.

Domenik aep Zirgin:
- A nie możemy posiedzieć w cienuu? A moi ludzie będą dalej robić to co od trzech dni? Czyli kopać. Znaleźliśmy od chuja kunańskiej ceramiki z okresu Zuluguli Wielkiego Ptaka. Skinął ręką, zdziwiony że ork go chyba nie pamięta. Zaprowadził ich w głąb kompleksu do namiotu gdzie czterech ludzi katalogowało znaleziska. - Podpieprzyłem ci krype Kazmir tak przy okazji.

Zaidaan:
Ostrzał z kul armatnich niestety nie był najefektywniejszy podczas strzelania w ludzi, którzy mogli w każdej chwili się rozproszyć.
- Szykować kartacze! Brać smołę i kamienie, kusze i łuki, zasypać sukinsynów!
Wydał kolejny rozkaz, a przed twarzą, między blankami przeciwnik postawił drabinę. Emerick sięgnął elanoiskiej kuszy i wychylił się ostrożnie przed blanki. Wystawił rękę z kuszą i wystrzelił pierwszy bełt w poborowego, który jako pierwszy rzucił się do wspinania po drabinie. Bełt pofrunął z zabójczą prędkością w kierunku żołnierza i przebił się przez jego żelazny hełm, z łatwością wbijając się do czaszki. Z czasem bełt utracił swój impet i ugrzązł gdzieś w przełyku. Żołdak skonfundowany rozszerzył oczy, czując jak odchodzi z niego życie. Zakrztusił się krwią i zleciał powoli z drabiny po drodze strącając pozostałych towarzyszy, lądując z nimi z powrotem na ziemi. Porucznik szybko się schował, by uniknąć ostrzału z dołu i poczekał na kolejny moment. Wychylił się jeszcze raz i trafił w kolejnego nieszczęśnika. Elanoiska kusza, mimo mniejszej ostrości od valfdeńskiej, równie dobrze się spisywała co standardowa kusza, a dzięki kilkuslotowemu magazynkowi mógł posyłać śmiertelny ostrzał. W magazynku został ostatni bełt. Emerick długo nie czekał i ponownie posłał śmiertelny pocisk do szturmujących fort poborowych. Bełt wbił się w napierśnik, przebijając go i docierając do najważniejszych organów w organizmie człowieka. Pocisk przebił płuco wraz z sercem i utknął gdzieś w środku powiększając obrażenia i zmniejszając szansę na przeżycie. Porucznik szybko schował się za blanką i zaczął ładować ponownie kuszę.

457xPoborowy Torreno

Pozostało: 8 żelaznych bełtów

Torstein Lothbrok:
Ku Draconowi zmierzała dwójka tajemniczych jegomości. Dobywali sztyletów, co w połączeniu z ich niezbyt wzbudzającym zaufanie wyglądem sprawiło, że Torstein od razu dobył topora. Nie miał szans dotrzeć zanim ci rzucą, lecz nie wiedzieli oni, że on sam świetnie sobie radzi z czymś takim. Szybki zamach czarnym topiorzyskiem , po czym mocny rzut. Oręż poleciał w stronę jednego z zabójców. Niespodziewający się tego, wręcz zaskoczony elf zdołał jednak zareagować. Wykorzystując mortokinezę odbił broń, która wbiła się w jakąś ścianę. Obaj zrobili zamachy sztyletami.
Ostrza poleciały.. Nie było czasu, aby zdjąć z pleców puklerz i się zasłonić. W momencie rzutu obrócił się plecami, zasłaniając się ułożonym na nich puklerzem. Srebro dźwięcznie odbiło się od stali. Dracon odwrócił się do wrogów, którzy skrócili drastycznie dystans. Czarny smok zaryczał bardzo głośno, donośnie i przerażająco, tak jak czarny dracon tylko potrafił. Na pewno rzucił cały pałac na nogi, a co dopiero osoby w pokoju, który chronił. Forma ostrzeżenia dla obecnych w nim, głównie Melkiora.
Torstein dobył miecza i puklerza ruszył na spotkanie z wrogami, po drodze osłaniając się przed kolejną serią noży, które szczęściem jego odbiły się. Ciął ostro i zamaszyście, chcąc rozpłatać gardło tego po jego prawej, jednocześnie osłaniając się stalową osłoną przed ciosem sztyletów drugiego. Wyszło połowicznie. Udało się zablokować, lecz atak nie powiódł się.
Jeden z zabójców kopnął wikinga w pod żebra, drugi poprawił w pysk. Gdy Torstein doszedł do siebie, kolejny szybki kop wytrącił mu z ręki miecz. Zalała go szybka seria ciosów sztyletów, przed którymi osłonił się tarczą. Dracońska siła poszła w ruch. Mocny prawy sierpowy pofrunął w twarz jednego z napastników, ten jednak odpowiedział chwytem, który zaskoczył Lothbroka i na chwilę obezwładnił. Drugi już zabrał się do ciosu sztyletem, prosto w oko dracona.
Uratowała go błyskawiczna reakcja- zasłonienie się tarczą. Następnie owinął ogon wokół kostki tego, który wykręcił mu rękę. Szarpnął, sprawiając, że zabójca wywrócil się na ziemię. Torstein wykorzystał to. Z całej siły walnął pięścią w twarz drugiego. Poprawił puklerzem po jego brzuchu, a gdy ten zgiął się, dracon zaatakował pazurami, wbijając je w mózg zabójcy poprzez oczodoły. Szarpnął, wyjmując zakrwawione szpony z czaszki przeciwnika, kiedy to zaatakował drugi, z podłogi. Dwa kopniaki, w twarz i tarczę, przez co wypadła mu. Następnie zaś trzeci, w brzuch, wzmocniony mortokinezą, bo posłał go na drzwi, które zatrzęsły się i prawie wypadły z zawiasów. Drugi kopniak i ex-wiking wpadł do sali, zaraz za nim zabójca. Lecz zanim ten mógł zrobić cokolwiek. dracon zerwał się z ziemi. Poczęstował napastnika pięścią w twarz i pazurami po piersi, na co ten cięciem sztyletu w pysk dracona, płytkim na szczęście. Dracon zamachnął się ogonem, lecz dostał kopniakiem w pysk, przez co mimowolnie obrócił się. Zabójca zamachnął się sztyletem w stronę łoża króla, lecz zatrzymał go ogon dracona, który oplątał się wokół jego nadgarstka i przycisnął do siebie. Zębata szczęka wgryzła się w jego ramię, szpony zatopiły w brzuchu. Torstein następnie złapał elfa i uniósł nad ziemię, wykorzystując swą dracońską siłę. Wystawił kolano, po czym trzymając dalej napastnika, spuścił go na nie. Nieprzyjemnie chrupnęło na całą salę, a elf zaryczał wściekle, gdy kolano uderzyło o jego kręgosłup. Torstein rzucił przeciwnikiem o ziemię i trzasnął ogonem w łeb, pozbawiając przytomności.
- Wszyscy cali? - warknął. - Komandorze, pilnujcie go, ja się rozejrzę - skinął głową na drzwi. Wybiegł i pozbierał porozrzucaną broń. Wrócił w kilka sekund, zamykając drzwi. - Potrzebujemy go?

//1 martwy, 1 ogłuszony.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej