Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (88/102) > >>

Narrator:
- Nie jesteś od Torreno... Usłyszałeś hałas za plecami. Jakby coś ciężkiego spadło ze schodóe[w kawałek dalej.
- A wiesz czemu? Bo ustalaliśmy hasło, zaraz i tak będziesz martwy.

Fort, są w zasięgu armat. Za 4 posty znajdą się pod murami.

TheMo:
Wśród tych wszystkich dzwonów, alarmów, biegów i krzyków ciężko było się skupić dwóm starszym żołnierzom. W końcu jeden z nich, z w miarę świeżą raną na twarzy przesunął figurę na planszy szachowej po czym wstał od stołu.
- Mat, możemy iść do walki.
Themo zostawił towarzysza do gry i ruszył na mury. Powolnym krokiem przechadzał się po blankach i uważnie obserwował tłumy z drabinami biegnącymi prosto na fort. Żałował tych najeźdźców. Zginą, bo ich dowódca coś sobie umyślił. Dotarł do jakiejś grupki żołnierzy.
- Repetujcie kusze, przygotujcie kamienie, nocniki czy puste flaszki. To nie będzie długa walka.
Rzekł spokojnym głosem, po czym kontynuował swój spacer, aż nie dotarł do Emericka.
- Zastanawiam się nad sensem tego ataku. Dywersja? Rozpoznanie bojem? Powolne wykrwawianie? Cholera wie, skończmy to szybko.

Zaidaan:
Emerick wciąż obserwował pięć setek młodzików, rzuconych na pastwę losu, w większości ginąc przed murami, na piasku. Gdy podszedł Lord Generał, porucznik odsunął się trochę od blanki.
- Cholera ich wie, pewnie chcą byśmy zmarnowali na nich amunicję. - Wtem spojrzał gwałtowanie w bok, na dwóch najemnikó obsadzających działo. - Na co czekacie? Strzelać bez rozkazu! - gestem ręki wydał rozkaz dla artylerii fortu.

Nawaar:
Mauren, nie czekał kiedy usłyszał jak coś spada z góry. Wspólnicy tych dwóch typów musieli zająć się wojownikami. Teraz stał między młotem a kowadłem, tylko sęk w tym, że on miał broń!
    Nawaar nie zamierzał się bawić ze zdrajcami, bo i tak czekałaby ich śmierć. Dlatego na początek rzucił włócznią niemal z miejsca trafiając spiskowca prosto w udo. Grot włóczni przebił odzież, skórę oraz kości przyszpilając typa do ziemi, nie trwało to długo, ale z drugiej strony potrzebował jakiegoś świadka. Rana nie naruszała tętnic, więc będzie to dobra okazja do porozmawiania. Następnie szybko dobył noża i trzymając ostrze między palcami, cisnął nim w brzuch drugiego człowieka. Rany nie miałby być śmiertelne, ale skutecznie obezwładniające.
Ciemnoskóry po tym akcie zamknął drzwi oraz szmatami, zakneblował im usta. Następnie dobył drugiego noża, nasłuchując za drzwi aż pojawi się wróg.
 

Narrator:
Nawaar i Torstein.

Krzyki, bo były, nie zwróciły zbytnio niczyjej uwagi bo na zewnątrz było słychać walkę. Przez drzwi wpadł martwy strażnik a za nim on.

1x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zab%C3%B3jca_zakonu_Leytalon

Zaś do Torsteina biegło dwóch takich. I już szykowali sztylety do rzutu.

Fort.

Działa ostrzelały cel, zginęło nie aż tylu ilu by się chciało. Dotarli pod mury, zaczęli ustawiać drabiny.

460x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Poborowy_Torreno

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej