Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Narrator:
Nawaar
Gdy wpadłeś do pomieszczenia zastałeś dwoje ludzi, bez broni i...
- Co jest kurwa!
Fort.
Siły wroga wraz z drabinami oblężniczymi ruszyły na fort, są 4km. od was
Domenik aep Zirgin:
Pełniący w ruinach wartę krasnolud przysypiał, muszkiet miał oparty o kawałek murka. Widział niby że coś jedzie ale tutejsza tequila plus słońce wygrywały z nim batalię o zachowanie przytomności. Przysnął, śniło mu się że maca jędrne cycuszki pań kanclerz i hetman, i chyba pomacał za mocno bo muszkiet wypalił, budząc Domenika sporym chukiem, a kula świsnęła kilkaset metrów dalej obok Kenshina...
Kenshin:
Dojeżdżali do celu. Cała kompania mogła już okazalej zobaczyć ruiny, gdy nagle sielankową atmosferę, przerwał wystrzał z muszkietu! Strzał poszedł ze strony ruin, a kula minęła orka dosłownie o włos! - Ja pierdolę! Puściły mu nerwy, kiedy kula wylądowała w ziemi. - Szykować broń. Polecił każdemu, bo cholera wie ilu tam takich strzelców jest, ale jedno było pewne Kenshin się wkurwił, także popędził konia.
Kazmir MacBrewmann:
A Kazmir popędził wóz, po chwili szaleńczej jazdy byli już blisko na tyle by rozpoznać skonfundowany i zapijaczony łeb syna Zirgina wystający zza murku. Kazmir zatrzymał pojazd gwałtownie aż zakurzyło. - Domenik debilu posrało cie?!
Nawaar:
Wchodząc do pokoju spodziewał się uzbrojonych po zęby ludzi, ale zawiódł się, jednakże dało to mu pewne możliwości. - Nic jest. Mam wam pomóc i zamknij mordę! Baranie. Skoro ma przewagę nad nimi to postanowił się dowiedzieć więcej imiona dowódców spisku już znał, także powinno pójść dobrze albo wcale. Ryzyko w tym wypadku może się opłacić i to stukrotnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej