Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (84/102) > >>

Melkior Tacticus:
- Inaczej sobie wyobrażałem swój ślub Nawaar. No i tak, Anna dziedziczy koronę.
- Ale nie jest rodzoną córką króla tylko adoptowaną. Dodał szambelan. - A to budzi skrajne emocje u konserwatystów. Z grzeczności nie będę teraz rzucał nazwiskami.
Wnętrze pałacu było równie elfio-maureńskie co fasada. Mówiono że Jungangren po rewolucji chciał to monstrum wyburzyć i postawić coś mniej krzykliwego. Urzędnik zaprowadził delegację pod komnatę króla.
- Jego Wysokość czeka.
- Zaraz wejdziemy. Gdy zostali sami elf dodał. - Coś mi tu śmierdzi, i nie jest to Torstein. Nawaar, pozwiedzaj pałac sobie. Torstein, pilnuj drzwi.

Nawaar:
Skoro księżna nie jest rodowitą córką to rzeczywiście mają problem. - To rzeczywiście może rodzić problemy, ba nawet wojnę domową. Powiedział najczarniejszy scenariusz, który był tak czarny jak dracon. Mauren wchodząc do pałacu zobaczył dość duże nawiązania do jego kultury, ba podobne miał w swoim pałacu, ale kiedy to było. Nawaar podziwiał tutejsze bogactwo, przepych i mógł śmiało powiedzieć, że zewnętrzna część pałacu to tylko wierzchołek góry lodowej. Koniec, końców dotarli oni pod komnatę królewską, gdzie otrzymali nowe zadania. - Dwa razy powtarzać nie musisz. Odrzekł idąc na początek w lewą odnogę korytarza, skupił swoje zmysły, starając się odszukać cokolwiek lub, usłyszeć.

// Użyta umiejętność : Złodziejski wzrok

Torstein Lothbrok:
- Puszczać maurena na pałac? Tylko kradnij tak, aby cię nie widzieli - rzucił kąśliwie do Nawaara, a sam zając swoją pozycję. Rozpostarł szeroko skrzydła, dłoń oparł o rękojeść miecza. Groźnej miny nie musiał robić. Dla niego była domyślna

Melkior Tacticus:
Nawaar.

Mauren dotarł niemal do końca korytarza wychodzącego na sporą klatkę schodową, ostatnie drzwi na lewo były niedomknięte. Podsłuchałeś przyciszoną rozmowę.

- Przyjechali.
- Ilu?
- Pięć osób, mają jakiegoś jebanego smoka.
- Dracona. Dla mnie mogą sobie kurwa mieć jeszcze pięciu sterników i papuge. Co robimy?
- Za późno by odwołać Torreno, za późno by odwołać ludzi...
- Trudno, Al-Cupone albo będzie dziś triumfował, albo skończy się to obaj wiemy jak...

Melkior, Vulmer i Warcisław weszli do komnaty, król leżał w łóżku, w komnacie był jeszcze medyk, kapłan, Anna i szambelan.
- Wasza Wysokość. Ukłonił się. - Otrzymałem wasz list, nie sądziłem że sprawa jest poważna do tego stopnia.
króla otruwano, systematycznie. Zaczął medyk, za pozwoleniem króla. Zrobiłem co mogłem, ale...
- Zimmer, ja dokończe. Nie pociągne długo, stąd pomysł z szybkim i cichym ślubem, by się zabezpieczyć i zamknąć mordy poniektórym. Król się rozkasłał, na chusteczce którą zasłonił usta czujne oko mogło zobaczyć krew. - Wpierw jednak, By aneksja nie odbyła się tak o, bo ludzie pomyślą że sprzedałem kraj, proponuję byśmy podpisali porządny sojusz, wraz z przyjęciem waszej waluty.

Fort

Siły Torreno desantowały się 5km od fortu. Na oko 500 wojowników.

https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Poborowy_Torreno

Kazmir MacBrewmann:
Centaury zostawiły drużynę po minięciu puszczy po drugiej stronie rzeki i wjechaniu na bardziej pustynny teren. W oddali majaczyły ruiny. Oczywiście po drodze był jeszcze postój na noc, tak też teraz rankiem jechali wypoczęci.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej