Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Kazmir MacBrewmann:
Wtedy eż stało się coś czego się nie spodziewali, od wschodu nadjechało kolejnych 10 centaurów. Ci ubrani byli w skórzane i niepłytowe pancerze. A ich twarze zdobiły malunki. Roznieśli w pył atakujące osobniki. Kazmir był zdziwiony, nie wiedział o co chodzi. Pozostał w stanie zawieszenia nie wiedząc czy już bić czy nie. Centaury pdjechały, unosząc pokojowo ręce.
- Jestem Kebe z plemienia Mokebe. Mieliście szczęście że akurat patrolowaliśmy okolice. Pogrzebał kopytkiem w ziemi - Szkoda mi tamtych, wciąż żyją przeszłością...
Egbert:
-Ja jestem Egbert, to jest Kazmir, Kenshin i Shandris.- Rudobrody wyłonił się zza wozu i przedstawił drużynę. Kuszy jednak, póki co, nie odkładał. -Działamy z ramienia Bękartów Rashera, grupy będącej w przymierzu z waszą księżną. Przepuścicie nas? Mamy zadanie do wykonania.
Kazmir MacBrewmann:
- Nawet was odprowadzimy, będzie bezpieczniej.
- Miło. Jesteście z...?
- Wioski w okolicy Zersten. Tylko centaury i driady z J'odar są tak agresywne.
- Właśnie, jak to się zaczęło?
- Konflikt? Wiele lat temu, gdy te wyspy opuścili Kunanie w wyniku kolonizacji Ilusmiru. Gdy tylko ekspedycja weszła do lasu została wystrzelana. Z plemionami puszczy nikt nie rozmawiał, nie dają szansy nawet.
Shandris:
-Cóż, najlepiej zatem zostawić ich samym sobie. Potyczki o przekonania nigdy nie przynoszą nic dobrego. Elfka odłożyła strzałę i zwolniła cięciwę ale łuk trzymała blisko siebie, na pogotowiu.
Nawaar:
- Nie jest zakazana, ale jakoś nie widać ogłoszeń, że wskrzeszę ducha w nowe ciało za opłatą, bo wiesz czemu? Za dużo klientów, by się znalazło dlatego się, ukrywają i tylko nieliczni mają dostęp do takich kontaktów.Karoca powoli zbliżała się do pałacu, który był ładnie usadowiony. Pewnie nie zauważą jak kilka klejnotów rodzinnych zniknie albo złota zastawa. Tak złota zastawa byłaby lepsza.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej