Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Egbert:
Egbert zeskoczył z konia, jak tylko w powietrzu zaczęły latać strzały. Siedząc w siodle był łatwym celem, dlatego pospiesznie skrył się za wozem. Bez zbędnych ceregieli zaczął ładować kuszę. Ciekawe, czy konioludzie będą tacy mocni kiedy w ich stronę poleci seria z aema. Rudobrody w życiu z czymś takim nie walczył, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Zastanawiał się tylko, czemu żaden z centaurów jeszcze nie trafił. Byli takimi kiepskimi łucznikami, czy po prostu póki co strzelali tylko po to żeby odstraszyć? To i tak było bez znaczenia, bo Bękarty miały do wykonania zadanie, więc przestraszyć się nie mogły.
-Spokojnie, załatwimy ich.- Zachęcił kompanię, jednocześnie kończąc ładowanie kuszy.
Shandris:
Elfka sięgnęła po swój łuk. Skoro centaury nawet nie próbowały rozmawiać tylko od razu przeszły do ataku to nie chciała ryzykować zdrowia swojego czy towarzyszy. Nałożyła strzałę i naciągnęła mocniej cięciwę.
-Jeśli planujecie coś poza obroną, to polecam się tym podzielić teraz. W przeciwnym razie za chwilę przekonają się jak to jest mieć nieznośny ból głowy.
Zaidaan:
Emerick maszerował po murze, dopatrując jak reszta Bękartów szykuje armaty na kolejny potencjalny atak. Narazie okręty nie strzelały, były jeszcze za daleko. Porucznik wyciągnął szablę i oparł się o blankę przypatrując się okrętom. Ponownie spojrzał na fregaty z lunety, by ocenić odległość od fortu.
Kenshin:
Kenshin nie odezwał się słowem do Kazmira, bo musiał skupić się! Wzniósł głowę ku górze, żeby otrzymać błogosławieństwo od Ventepi. Ork czuł, że jest w stanie działać przeciw centaurom bez, użycia siły. Pasterz stworzenia wyciągnął dłoń przed siebie, rzekł do jednego z centaurów. - Przestań i odejdź! Nie widzialna siła uderzyła z dłoni Kenshina na centaura. Ten jak wryty zaprzestał ostrzału na pozycję przyjaciół orka! Wszyscy włącznie z wrogo nastawionymi zebraurami mogli to uznać za cud lub boską interwencję, po części to prawda. Lata medytacji w lasach zrobiły swoje i Kenshin znał niemal każdy krzak w siedzibie swojej jak i każde zwierzę. Centaur po chwili czmychnął do swojej siedziby niczym, zaczarowany na przeciw woli swoich pobratymców. Duch lasu przemówił do nich i wiedzieli, że mierzą się teraz z kimś silniejszym, jakby stanął przed nimi sam Alfa stada!
5x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Centaur_%C5%82ucznik
// Jeden odszedł w dal
Melkior Tacticus:
- Cóż Nawaar, to zależy of kraju, u nas nekromancja oficjalnie zakazana nie jest. Przynajmniej nic o tym nie wiem. O dojeżdżamy.
Okręty były po za zasięgiem, ale zmierzały na tę samą cholerną plażę. Prawue. Płynęły kawałek dalej, jakby znały zasięg armat Flamnga.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej