Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Kazmir MacBrewmann:
- No ale Kenshin, strzelanie do dzieci? To jest szczyt skurwysyństwa no. Aja myśle że ten konflikt ma początek u zarania Ilusmirskiej kolonii tutaj. Briswin, Zersten czy Al-Wush z której słome brałeś leżą w blisko lasów. Ludzie je eksploatują, karczują, wypalają. A leśne istoty nie chcą się dostować do cywilizacji. Bo nie. Cholera, w moim Omas Trolle nawet zaczęły schodzić z gór i się asymilują. Jeden nawet karczmę prowadzi.
Melkior Tacticus:
- A ja się nie ogoliłem, i co z tego? Dałem Torsteinowi miksturę przemiany w czarnego dracona.
Kenshin:
- Chciałbyś, żeby ktoś obcy twoją rodzinną górę fedrował bez opamiętania? Tu nie chodzi, o asymilację a typową ludzką zachłanność, której nikt nie rozumie. Jestem niemal pewien, że można było się dogadać, ale dasz człowiekowi palec to całą rękę weźmie i oni zapewne przerabiali to od dawien dawna jak sam powiedziałeś, więc widząc małego człowieka mają go za przyszłego wroga. Tak mi się zdaję, ale trzeba poznać dwie strony, żeby dobre i właściwe wnioski wyciągać. Nie wiedział jakie dokładnie krasnolud ma poglądy, ale wydawać się mogło, że nie do końca chce przyjąć argumentację Kenshina, ale też nie wyglądał na ignoranta.
Kazmir MacBrewmann:
- Góra to co innego niż las, można opać, kopać i kopać coraz głębiej. Nie zabijając przy tym tego no... ekosystemu. Gdyby ktś fedrował moją rodzinną górę to pewnie robiłbym to z nim. Take są krasnoludy. Las, las to co innego, mija pokolenie nim odrośnie. Nie zrozumiem driad nigdy.
Nawaar:
- To zapewne nie są tanie rzeczy, ale muszę przyznać, że wygląda imponująco i przerażająco za razem i ma sie rozumieć, że to nie odwracalne jest? Zapytał z zaciekawieniem, bo mieć skrzydła fajna rzecz, ale z drugiej upodabniać się do jaszczura jakoś mu się nie widzi, przynajmniej na razie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej