Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (65/102) > >>

Kenshin:
Dziecię lasu jako ostatnie zdołało się, załapać na inną wyprawę. Istota niezwykle szybka i wyrafinowana niemal, nie zauważalnie wskoczyła do wozu, jakby nigdy nic. Kenshin kojarzył długouchą z konkordatu, ale nie miał okazji z nią porozmawiać, po tym jak odeszła od łona Ventepi.
- Wróciłaś do naszego stada Shandris czy zostałaś wolnym strzelcem? Zapytał z ciekawości, bo jeśli rzeczywiście wróciła do nich to będzie bacznie, obserwowana podczas wyprawy, oby nadal pamiętała zasady jakimi kierują się członkowie konkordatu. - Mamy kierować się aż za puszczę i na samym krańcu wyspy są ponoć ruiny. Trzeba będzie się tam mieć na baczności, bo jak to z ruinami bywa lubią one mieć lokatorów. Powiedział to czego większość mogła się domyślić. W pełnym już składzie mogli nieco przyspieszyć tempo jazdy.

Egbert:
Jadący obok wozu rudobrody przyjrzał się elfce. Jej twarzy również nie znał. Wyglądało na to, że komandor zabrał na wyprawę też kilku wolnych strzelców. Egbert nie sądził żeby mieli ich potrzebować, ale też nie miał nic przeciwko najemnikom działającym bardziej niezależnie. Rzecz jasna, o ile znali się na swojej pracy. Chociaż ciało dziewczyny było całkiem zgrabne, to mężczyzna najdłużej zatrzymał wzrok na jej broni. To było coś jakby miecz o dwóch ostrzach. Czarny ork miał podobny.
-Witaj.- Rzucił do niej Egbert. -Co to takiego?- Zapytał w końcu i długouchej i orka. -Wcześniej nie widziałem żeby ktoś nosił podobną broń, a dzisiaj widzę aż dwa egzemplarze.

Melkior Tacticus:
- Wyspy zamieszkuje sporo maurenów i elfów. I krasnoludów. A nawet Kunan, ponoć tu żyli nim ich wypędzili Ilusmirczycy.

Shandris:
-Załatwiłam co musiałam i wróciłam Kenshinie. Trwało to trochę, lecz jestem by wesprzeć nasze szeregi. Niestety zauważyłam w domu, że nie tylko mnie brakuje. - rzekła do orka. -Ta broń to wardyna. Dość unikalne ostrze noszone jedynie przez członków Konkordatu. Zrównoważone i w odpowiednich rękach śmiertelnie niebezpiecznie. Jest nas niewielu, dlatego mogłeś jej nigdy przedtem nie widzieć człowieku. - odpowiedziała nieznajomemu.

Kenshin:
- Rozumiem. Ork na razie wierzył dziewczynie, o ile będzie nadal aktywny członkiem zgromadzenia. Na razie postanowił zostawić ją sobie, nie wtrącając się chyba, że będzie zmuszony. - Pierwszymi takimi ostrzami posługiwały się wampiry. Taka ciekawostka. Dopowiedział coś, co mogło zainteresować człowieka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej