Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Melkior Tacticus:
- Tak Nawaar, potrzebuje, wybacz nie dosłyszałem. Statek szykowano do wypłynięcia.
Nawaar:
Mauren chwilę poczekał w międzyczasie, rzuciły mu się w oczy znajome twarze, niektóre widział po raz pierwszy, ale nie spodziewał się ujrzeć, gadającego smoka! Chociaż w dużej mierze powinien się przyzwyczaić, bo nie takie rzeczy widział na ostatniej wyprawie.
- Dobrze to zostaję.
Odpowiedział, zaprowadzają osobiście konia pod pokład. Zaganiacz jeszcze nie był na zamorskiej wyprawie, więc lepiej będzie jeśli właściciel go odprowadzi, bo przynajmniej nie znarowi się i niczego, nie uszkodzi. Ciemnoskóry przywiązał konia tak jak należało. Teraz z racji, że nic nie było do zrobienia, wyszedł na pokład. Na razie nie miał z kim rozmawiać, także, oparł się o maszt, patrząc w morską dal.
Shandris:
-Czy to jednostkowy przypadek ataku z Ghuruk? Czy może początek czegoś większego? Po co Ghuruk miałoby się zajmować jakimiś ziemiami z dala od nich? Shandris ciężko było się odnaleźć w całej sytuacji ponieważ nie wiedziała ani czym dysponuje przeciwnik, ani do czego zmierza. Jak zwykle było więcej pytań niż odpowiedzi, a ludzie wokół tego nie ułatwiali.
Euthnoelfhijnd:
Skoro będziemy walczyć ramię w ramię z armią Vrih przeciwko armii Ghuruk, to może po prostu opozycyjną szlachtę, za zgodą Jungandrena, wciemy do naszych sił zbrojnych i tam ich zdyscyplinujemy. - zastanawiał się dalej Warcisław.
Melkior Tacticus:
- Nie pozwolę by banda paniczyków plątała mi się pod nogami na froncie Warcisławie. Shandris, margrabiowie zwykle robią co chcą. Ten konkretny nie ma nawet poparcia swej królowej. Statek opuścił port.
[member=26861]Emerick Sauvetier[/member]
- Mam doś wojska by utopić wyspy we krwi!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej