Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (5/102) > >>

Zaidaan:
Porucznik i chyba kapitan statku, bo Lord Generał gdzieś się zagubił, popatrzył na urywek gazety, nie spodziewał się że będzie to aż tak głośna akcja. Właściwie nigdy nie śledził gazet, uważał je za stek bzdur, a jedyny pożytek był z nich w wychodku.
- Faktycznie, no dobra, zajmij się czymś. Wygląda na to że już wszystko gotowe, zaraz odpływamy.
Emerick podszedł do pierwszego oficera i sternika by przygotowali okręt do wypłynięcia, podszedł jeszcze do burty i krzyknął na resztę załogi.
- Koniec załadunku! Szykować się do rejsu! Raz, raz!

Leonard:
Zaczyna się! Pomyślał Leonard. Jego pierwsza tak daleka podróż morska. Ciekawe, czy czekają ich jeszcze jakieś przygody przed dotarciem do samego Vrih. W końcu morza były pełne piratów, a przynajmniej tak mówiło się na mieście. Chłopak wychylił się przez reling z zapartym tchem czekając, aż statek odbije od brzegu.

Yarpen aep Thor:
//Zakładam że wszyscy wsiedli.

Kapitanem był niby Themo, pierwszym ofcerem został Yarpen, ku swemu niezadowoleniu bo w trakcie rejsu chciał poprawić plany czegoś nad czym pracowali z Ekkerundzkimi rusznikarzami. Podniesiono kotwy, rzucono cumy i rozpostarto żagle. Bojowa fregata Kompanii wypłynęła w morze.

//www.youtube.com/watch?v=ta-Z_psXODw

Kenshin:
- W porządku. Odpowiedział Emerickowi. W trakcie tych rozmów wieśniacy zaopiekowali się koniem, który jest teraz pod pokładem. Wierzchowiec przyda mu się na wyprawę po twardym gruncie, ponieważ nikt go nie weźmie na doczepkę. Załadunek skończony wszyscy na pokładzie to wystarczyło tylko, podnieść kotwicę i opuścić żagle. Czarny ork nie pamiętał kiedy ostatni raz, wypływał na pełne morze, ale zawsze się to kończyło w jakiś spektakularny sposób jak na przykład opętanie, przez demona. Teraz chociaż ma od czasu do czasu z kimś porozmawiać. Gdy fale biły o burtę a morski wiatr, okalał jego ciało, przypomniało mu się coś i podszedł do jednego z wolnych bękartów takim kimś był krasnolud Mirzak.
- Mirzak ponoć, Melkior Tacticus chodzi pośród żywych to prawda?   
Ostatnim razem kiedy, o nim słyszał to była wojna z demonami, gdzie elf miał bliskie spotkanie z kulą armatnią i rybkami chociaż słyszał, że na nowo został Podskarbim, ale pewne rzeczy trzeba było zweryfikować.

Mirzak aep Rothgar:
- No, i to od paru ładnych lat. Odpowiedział oparty o burtę. - Któregoś dnia po prostu przyszedł do Bastardo. Som tacy co wontpiom że umar wtedy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej