Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Zaidaan:
No Emerick święty nie był, ale przynajmniej pił z umiarem! Zasalutował staruszkowi i zdał raport z obecnej sytuacji. Okręt prawie załadowany, praktycznie tylko czeka się na ochotników, a żeby przez ten czas się nie opieprzać, to załadunek trwa w mozolnym tempie. Porucznik w pewnym momencie spojrzał na krasnoluda drzącego mordę przez burtę. Podszedł do niego i poklepał po ramieniu.
- Jedyny kto stoi w miejscu to ty, orku! Zapasy same się nie załadują!
Krzyknął na nowego przybysza, którego nie pamiętał by znał.
Kenshin:
Kenshin nie zdążył nic odpowiedzieć brodaczowi, bo zaraz za nim wtórował człowiek, który również sypał rozkazującym tonem, zamiast się należycie przedstawić. Świat schodził na psy. - Po pierwsze, nie zgodziłem się jeszcze z wami popłynąć, po drugie jestem Kenshin. Przedstawił się, żeby pokazać, że nie ma złych zamiarów oraz to, by nauczyć nieco najemników kultury. - Rozumiem, że ty człowiecze jesteś kapitanem okrętu? Czas działa na wszystkich i nie mógł skojarzyć Emerica z byłym hetmanem.
Zaidaan:
Bękart oparł się łokciami o burtę i popatrzył na czarnoskórego orka zaciągając sie skrętem.
- A ja Emerick, no i można tak powiedzieć. Ochotnik na Vrih? Było tak od razu mówić. Zapraszam na pokład.
Wcześniej Emerick myślał, że to firmowa wyprawa, ale (nie)ludzie z zewnątrz zawsze musieli dodać swoje trzy grosze. Westchnął w głębi duszy i wyczekiwał w końcu wypłynięcia.
Mirzak aep Rothgar:
Firmowa nie firmowa, jeden chuj. Koleś wyglądał na myśliwego, cuchniał nawet jak myśliwy. Komandor pewnie potrzebuje tropiciela, albo coś egzotycznego z Vrih. Prędzej to drugie.
- Ja jestem Mirzak.
Kenshin:
- Emericku już w gazetach, o tym waszym przedsięwzięciu piszą. Gdyby nie to pewnie, bym nie przyjechał. Miło mi również ciebie poznać Mirzaku. Kenshin wszedł na pokład okrętu. - Proszę samemu spojrzeć. Dał człowiekowi urywek z gazety, żeby potwierdzić swoje słowa. - Jestem łowcą i może będę mógł się wam przydać. Dopowiedział, żeby jego wartość wzrosła na okręcie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej