Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Narrator:
16.30.
Fregaty weszły w zasięg dział fortu. One zaś zaczęły ostrzał plaży. Był niecelny. Bardzo. Kule lądowały w wodzie lub grzęzły w piachu z dala od waszych pozycji.
TheMo:
- No czemu jeszcze nie strzelacie?
Zwrócił się do Bękartów operujących działami fortu, kiedy to zauważył wrogie fregaty, które pojawiły się w zasięgu ostrzału. Jak to ostatnio robi, pojawił się prawie znikąd i wydawał rozkazy.
- Celować, żeby zatopić. Ognia!
Kenshin:
Zaczęło się! Okręty dopatrzyły obrońców na plaży, rozpoczynając ostrzał ich pozycji. Kenshin powiedział do ludzi. - Spokojnie! Nie wyłamywać się z szyku! Polecił dla otuchy wszystkim. Większość zapewne jak i on sam czekali aż z fortu, padną pierwsze salwy z armat, by przetrzebić szeregi wroga oraz zmniejszyć chęć, strzału w stronę plaży. Każdy wiedział już, że to będzie nieunikniona konfrontacja, ale czy słuszna? Na razie nie wiadomo. Ork wiedział, że postara się działać jak najlepiej dla tych, których ma pod sobą.
Narrator:
Ostrzał z fortu trafił w nic. A nie, jedna kula trafiła delfinka.
Leonard:
Cztery wrogie statki! Leonard zaczął szybko liczyć w myślach. Jedna fregata, bo chyba takie to były okręty, mogła przewozić nawet pół tysiąca ludzi. W tym przypadku żądnych krwi jaszczurów. Z tego jakaś połowa załogi to grupa abordażowa. Chłopak zaklął w myślach. W sumie mogli mieć przeciwko sobie nawet dwa tysiące wrogów. A ilu było Bękartów? Dwustu. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Leo nie mówił tego na głos, coby nie dostać w łeb za obniżanie morale towarzyszy. Jasne, w bitwie z Białą Hordą wróg też miał przewagę liczebną. Ale tamci to byli dzikusy, co to przypłynęli w jakiejś lepiance. No i nie mieli paszczy jak aligatory. Młody Bękart schował się za Kenshinem, ażeby w razie konieczności móc ponieść gdzieś jego wiadomość. Gdy armaty zaczęły strzelać, Leo nie wytrzymał.
-KURWA!- Wrzasnął. Gdyby widział wroga przed sobą, pewnie krzyknął by coś o Rasherze i rzucił się do szarży by przełamać swój strach. Teraz jednak nie miał takiej możliwości, bo przeciwnik nie wylądował jeszcze nawet na brzegu. Chłopak zaczął zatem drżącymi dłońmi ładować swojego aema. Gdy jeden z bełtów wypadł mu z ręki, Bękart zaklął ponownie i szybko podniósł go, po czym nerwowo otrzepał z piasku. Koniec końców, udało mu się umieścić w kuszy trzy pociski.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej