Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Narrator:
Był to wróg, cztery fregaty. Były jeszcze daleko, bardzo.
Zaidaan:
- Kurwa... Mać...
Cofnął się kilka kroków do tyłu, opuścił lunetę. Rozkazał bić na alarm. Wróg nadpływał. Cztery fregaty z ghuruckimi banerami. Dodatkowo kazał wysłać gońca do kompanii na plaży, by ostrzec ich przed zbliżającym się przeciwnikiem. Wyciągnął miecz i osobiście zaczął nadzorować przygotowania do obrony.
Narrator:
Goniec dotarł na plażę szukając Kenshina. Tymczasem w forcie obsadzono armaty i jedyne co zostało to xzekać.
Mirzak aep Rothgar:
Kurwa. Mirzak miał to szczęście że zdążył zrobić kupę. Dość istotna sprawa przed bitwą. Szczególnie taką w której trzeba wroga wykrwawić na chędożonej plaży. Krasnolud liczył że szybko pójdzie i że skończą do zachodu słońca. Załadował kuszę i pobiegł do okopu.
Kenshin:
Wszystko na razie szło zgodnie z planem. Wojownicy uwijali się i szybko stworzono kulę oraz, zrobiono umocnienia, oby tylko przetrwały chociaż jakiś czas. Kenshin w międzyczasie znalazł posłańca, który ostrzegł o zbliżających się okrętach. Pewne było to, że cześć z nich przetrwa ostrzał, przybijając do plaży. Ork musiał rozdysponować ludźmi. - Wróg nadciąga! Szykować się do odparcia najeźdźcy. Większość z was niech szykuje kuszę i do okopów! Reszta niech się schowa za kulami przygotujemy im niespodziankę. Czekać na mój rozkaz! Wykrzyczał sam szykując swój łuk oraz strzały. Wszystko się mogło udać z wiarą! Oby Bogowie byli po stronie obrońców.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej