Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Mirzak aep Rothgar:
Co ciekawe, Bękarty nie marudziły że muszą słuchać orka. Nie z ich organizacji, możliwe że dlatego gdyż Kenshin uważany był tutaj za kogoś w rodzaju druida a ci cieszą się szacunkiem. A pośród Synów Rashera mieli na pewno większy szacunek niż rycerzyki Bractwa Świtu. Nikt nie znał genezy "miłości" tych dwóch ugrupowań co Mirzaka bawiło. Setka ludzi ruszyła na plażę.
Kenshin:
Kenshin nagle z tropiciela stał się dowódcą setki ludzi! Jakoś mu na tym nie zależało, ale z drugiej strony nikt nie protestował. Świadczy to o tym, że ork widocznie miał poważanie. Pasterz stworzenia ruszył na plażę, siedząc na koniu. Stworzenie dostosowało się do marszu wojowników, żeby nie pędzić za szybko, bo "Przeklęty" może się przydać, aby szybko dojechać do twierdzy to był jeden z powódów, wzięcia konia drugim była wygoda oraz to, iż będzie mógł przewieźć fiolki. Kenshin z każdą chwilą zbliżał się do plaży, ale był jakby wyobcowany, ponieważ życzył sobie, żeby wszyscy wyszli z tego cało! Modlił się do Ventepi w milczeniu i skupieniu.
Mirzak aep Rothgar:
Jeśli idzie o bitwe to wart modlić się do Rashera, gorzej gdy robią to obie strony. Przekonane że Bogowie są po ich a nie tamtych stronie. Wtedy Rasher bierze piwo, smażone ziemniaki w plasterkach, siada na tronie i patrzy. A dusze z Kotła robią zakłady o to kto wygra. Mirzak oczywiście nie wiedział jak jest, on by tak zrobił jednakże. Krasnolud zgłodniał, sam by zjadł odsmażane zimnioki, z jajkiem sadzonym i jaką kiełbaską. Do tego zimne piwo. Ale rzeczywistość była brutalna. Dotarli na miejsce. Szeregowy dostał saperke i czas było na kopanie okopów. Latryn też.
Zaidaan:
Emerick poszedł do wędrownego handlarza, który przyszedł akurat do fortu na wieść o tym, że przypłynęło 200 ludzi z Valfden, miał nadzieję na jakiś interes. No i nie mylił się. Porucznik wręczył mu 20 grzywien i wykupił od starca 20 fiolek jednolitrowych. Następnie przekazał je jednemu z gońców i kazał oddać czarnemu orkowi, który przewodzi oddziałem na plaży.
1686g - 20g = 1666g
//: Tu transakcja co by było wiadomo ^
Leonard:
Leonard również dostał jakąś łopatkę, więc mógł zabrać się za przygotowywanie umocnień. Robił to pierwszy raz w życiu, ale wokoło było wystarczająco wielu innych kopaczy by mógł podpatrzyć jak to powinno właściwie wyglądać. Poza tym, co to za filozofia? Wał z piasku i tyle. Chłopak żałował, że zamiast tego wilczego hełmu nie ma tutaj swojego słomianego kapelusza. Chyba zostawił go w Bastardo, albo gdzieś zgubił. Świetnie nadawał by się do pracy na plaży, bo słońce nie świeciłoby mu wtedy po oczach tak jak teraz. Futrzany hełm średnio na to pomagał, a przy tym maurenowi było w nim za gorąco. Będąc na Valfden nie rozstawał się z nim jednak ani na chwilę, przynajmniej nie w trakcie hemis.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej