Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (29/102) > >>

Kenshin:
Kenshin zauważył mrówki, które zręcznie ominął. Krąg życia trwa i będzie trwać. Powiedział do siebie. Wszyscy zebrali się poza dziadkiem Themo, który gdzieś tam sobie bywał w fortecy cały w nerwach. - Niestety nie udało się nikogo pojmać żywcem. Odpowiedział za współtowarzyszy, potem spojrzał na zatroskaną twarz człowieka. - Coś cię trapi Emericku? Zapytał z troski, bo taki już był.

Zaidaan:
- Hm? - uniósł głowę z pytającym wyrazem twarzy. - Nie, nie, spokojnie. No cóż, szkoda że nie mamy jeńca, byłby bardzo przydatny. Trudno. - Prawda. Martwił się o Lorda Generała, rzadko kiedy przypominał tego samego awanturnika co kiedyś, czasami się jedynie uśmiechając. Bał się, że jego zły stan na duchu może im zaszkodzić, gdy przyjdzie do ataku wroga. Mimo to nie chciał nikomu o tym mówić, musiał dbać też o morale garnizonu. Nie chciał by w kimkolwiek zasiano ziarno niepewności, które może wykiełkować w dezercję, zdradę, lub bunt. Odchrząknął i wrócił myślami do obecnej sytuacji.
- Zatem weźcie setkę ludzi i okopcie się na tej plaży. Zaraz wyślę gońca do okolicznej ludności by oddali wam potrzebne drewno i siano. Transport powinien za niedługo dotrzeć. Jeśli wróg będzie miał znaczącą przewagę - wycofajcie się do fortu, działa będą was osłaniać.

Mirzak aep Rothgar:
- Niestety nie sir, byli uzbrojeni gorzej niż poborowi pod Amertodonem ale walczyli do ostatniego sucze syny.

Kenshin:
Kenshin mimo to wyczuł, że człowiek coś ukrywał. Jednak nie chciał naciskać. Emerick zechce to powie w końcu ork, nie należał do jego ugrupowania, a także umiał trzymać język za zębami. - Rozumiem. Uśmiechnął się serdecznie. - Mogę mieć do ciebie prośbę? Jak poślesz posłańca po potrzebne nam rzeczy. Mógłbyś powiedzieć, żeby przywieźli dla mnie trochę szklanych fiolek? Tak ze dwadzieścia jednolitrowych. Pewnie ceny będą takie same jak na Valfden. Moje się niedawno zbiły i przydałoby mi się doposażyć. Wyjaśnił wręczając grzywny na potrzebne mu rzeczy. - Dobra panowie gotowi? Musimy się przygotować nawet na najgorsze. Niech Ventepi nad nami czuwa. Rzekł na cały głos spoglądając w niebo, potem dopiero wsiadł na konia w oczekiwaniu.

19620g - 20g = 19600g

Zaidaan:
Porucznik wziął grzywny i wrzucił do jednej z sakiewek. Spojrzał jeszcze jak młodzi Bękarci zbierają się z powrotem do drogi i zasalutował im.
- Powodzenia, nie dajcie się zabić!
Zawołał na pożegnanie i wrócił do fortecy gdzie napisał rozporządzenie i wręczył jednemu z Bękartów by powiadomił okolicznych mieszkańców o obowiązku oddania drewna i siana na działania wojenne w obronie ojczyzny i towary mają zostać przetransportowane na plażę przy zatoce flaminngów. Polecił też gońcowi kupić dwudziestolitrową fiolkę, czy tam dwadzieścia litrowych fiolek, no żeby się zmieściło dwadzieścia litrów i oddał fiolki czarnemu orkowi, którego spotka na plaży.

1666g + 20g = 1686g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej