Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (23/102) > >>

Kenshin:
Zatrzymał się, gdy usłyszał, iż konie zostały zabrane do stajni. Kenshin podszedł do Mirzaka, który nakierował we właściwym kierunku. - Mamy jechać na plażę koło fortu, by zrobić rekonesans i przyszykować kilka pułapek, zbierz kilka osób i w drogę. Odpowiedział krasnoludowi, ale sam zajął się swoim koniem, żeby nikt nie musiał tego robić za niego. Ork przygotowywał konia, czekając aż Mirzak zbierze kilku chętnych, co nie mogło potrwać długo, bo Przeklęty miał dobrą opiekę do tego jeszcze czas naglił i wróg mógł, wypłynąć na szerokie wody. Po niecałych pięciu minutach Kenshin, siedział na swoim ogierze, czekają na ochotników.

Leonard:
-Potrzeba wam ludzi?- Zapytał Leonard pojawiając się nie wiadomo skąd. Odkąd przybyli na miejsce wałęsał się bez celu po forcie i okolicy. Na narady nie miał wstępu, bo był tylko szeregowym, a rozładowywać statku też mu sę nie chciało. Ja wnosiłem te rzeczy na pokład, to niech teraz oni sobie wynoszą. Owymi "onymi" była grupa starszych stażem szeregowych. Uwadze chłopaka nie uszło, że przed wypłynięciem nie każdy pomagał w załadunku. Dlatego teraz to on zrobił sobie wolne znikając na chwilę wszystkim z oczu. A co, kurdę. Nie mógł jednak lenić się w nieskończoność, bo zaraz ktoś się przyczepi. Trzeba było coś porobić.

Mirzak aep Rothgar:
- A ty Kenshin taki wygodny że kilometra pieszo przejść nie możesz? Potrzeba Leonard. Ich troje starczy by wybrać dogodne miejsce. - Idziemy?

Zaidaan:
Kilka minut później w sali obrad został sam porucznik i Lord Generał. Emerick wstał znad stołu i spojrzał na dość nieobecnego podczas narady Thema.
- To ja pójdę na wieżę i będę wypatrywać Ghuruckich okrętów..
Zamaszyście zasalutował i obrotem na pięcie wyszedł z sali i skierował się na najwyższą wieżę fortu wraz z lunetą skąd mógłby mieć najlepszy widok na morze, dzięki czemu zanim okręt przepełniony jaszczuroczłekami dopłynie do wybrzeża, zostanie doskonale zauważony, a armaty będą tylko czekać by przedziurawić kadłub wroga.

Kenshin:
Do towarzystwa dołączył również mauren. - Wygoda, nie wygoda z góry wszystko lepiej widać. W twoim tonie zaś wyczuwam zazdrość? Spytał, bo nie był pewien. - Ruszajmy się panowie, bo szkoda czasu. Dano nam zadanie. Rzekł to, ruszając  w tempie marszowym. Teraz trzeba znaleźć tylko dogodne miejsce na zasadzkę, tudzież fortel. W międzyczasie Kenshin, rozglądał po terenie chciał zachwycić się wyspą, bo nie wiadomo ile tutaj zabawi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej