Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rycerze bez blach, czyli łowy na wampiry po kryjomu
Gascaden:
Gascaden wparował z wampirem do środka, kopnął go w kolano od tyłu zmuszając do przyklęku. Jaszczur wyciągnął młot i z (o ironio) zimną krwią udekorował podłogę wampirzycy o krew i części mózgu bandyty. Zamknął drzwi wejściowe do domu i gotowy do walki ruszył za Mardukiem.
Marduk Draven:
Schody zaprowadziły ich na dół. Miejsce te było oświetlone paroma pochodniami. Rzecz do wampira niepodobna, wszak nie potrzebowały one światła, by widzieć w mroku. Marduk na wszelki wypadek zakneblował "zakładnika" sztyletem". Ostrze zwyczajnie wsunął jej w usta, w każdej chwili gotów zatopić w gardle.
Przeszli przez korytarzyk. Na wprost były drzwi, drewniane, słabej jakości. Słychać z niej było kilka głosów. Od dwóch do trzech.
– Trzaśnij jej ogonem, ale cicho – polecił Gascadenowi.
Gascaden:
Przeszli powoli przez korytarzyk docierając do pokoiku, w którym prawdopodobnie znajdują się kolejne wampiry. Zgodnie z poleceniem, zimnokrwisty ustawił głowę wampirzycy tak, by z łatwością w nią trafić ogonem. Trzasnął ją, tak jak mu kazano, ogonem i odsunął na bok, pod ścianę. Stanął przed drzwiami stojąc z puklerzem i młotem srebrnym, będąc gotów na wparowanie do środka i zabica kilka wampirzych szkodników więcej.
Marduk Draven:
Marduk przeładował kuszę. Podszedł po cichu do drzwi, nasłuchując. Głosy przestały mówić, więc pewnie się spodziewali czegoś.
– Ja wyważę drzwi, wpadam z kuszą, ty za mną, potem czyścimy pokój – powiedział. Ustawił się przed drzwiami, koncentrując w sobie magiczną energię.
Gascaden:
Gascaden skinął głową. Miał małe obiekcje, bo przez przypadek mogą zabić Lasariusza, jedyny trop do głównego wampira, po którego tu przyjechali. Niestety jednak nie był to moment na dyskusje, bo w każdej chwili mogą stracić element zaskoczenia. Szczególnie jak głosy ucichły. Czuli, że coś wisi w powietrzu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej