Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rycerze bez blach, czyli łowy na wampiry po kryjomu
Gascaden:
Gascaden złapał wampira za włosy, uniósł głowę i energicznie uderzył twarzą wąpierza o bruk.
- To powiesz mi co o nim wiesz i gdzie go znajdę, inaczej toksyny, które dostały się do twojego krwiobiegu zabiją cię w ciągu kilku godzin, a odtrutkę mam tylko ja. Więc albo zaczniesz gadać, albo zdechniesz jak kundel.
Uderzył srebrnym młotem w dłoń wampira miażdżąc kości w drobny mak.
Marduk Draven:
Wampir wrzasnął głośno. Bardzo. Nikt jednak nie wyszedł na ulice. Miastowi i tak już się bali. W oczach krwiopijcy można było dostrzec... strach.
- Kurwa! Nie znosi nie-wampirów! Nawet i nienawidzi! Nie wiem, gdzie jest! – powiedział spanikowany.- Ale znam kogoś, kto go zna! Ma jakiś dom! Całkiem niedaleko stąd. Mogę was zaprowadzić!
Gascaden:
Gascaden kolejny raz uderzył twarzą wampira o bruk.
- Kto go zna? Mów KONKRETY! Gdzie ma ten dom?!
Marduk Draven:
- Mówią na niego Lazariusz! – wykrztusił.- To wampir i prawa ręka Orloka! – tłumaczył dalej.– - A do domu mogę was zaprowadzić... jest niedaleko karczmy "Pod lisem"!
Gascaden:
- Spróbuj nas tylko okłamać, a toksyny zrobią swoje.
Energicznie podniósł wampira za ubrania i postawił na nogi.
- Ruszaj. Żadnych sztuczek, powoli, cicho.
Wciąż trzymał go za drugą, sprawną rękę sztywno za plecami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej