Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rycerze bez blach, czyli łowy na wampiry po kryjomu
Gascaden:
- Od tego mam oczy. By się gapić. - odpowiedział oschle ChybaWampirowi.
Marduk Draven:
ChybWampir wyszczerzył się... miał kły. Zasyczał i złapał Gascadena za szatę. A wtedy zarobił kopa w brzuch od Marduka, który cały ten czas siedział bezczynnie, czekając na rozwój sytuacji. Naraz, z różnych stolików zerwało się wielu ludzi, bądź też wampirów. Ten kopnięty rzucił się na Marduka z pięściami. Zarobił kolejny kop w brzuch, a sam marszałek wstał. Szybko zostali otoczeni, podczas gdy inni goście pochowali się. Tak samo zrobił też karczmarz.
10x wampir
//Na razie nie dobyli broni.
Gascaden:
Akcja szybko się rozwinęła. Zanim Gascaden zdążył zareagować na atak wampira, zrobił to już Draven, który do tej pory był jakby nieobecny. Dzięki temu zaskoczył wampira. Szybko wstało kilku innych wąpierzy, więc należało szybko pozbyć się ich jak najwięcej. Jaszczuroczłek złapał za fraki tego najbliższego i zanurzył swoje kły w szyi wampira. Szarpnął parę razy i wyrwał kawał mięsa, który wypluł na podłogę, a ugryzionego złapał za głowę i szybkim ruchem rozbił mu łeb o stół. Wampir przewrócił się i padł pod stół. Wtedy dobiegł drugi i trzeci. Zimnokrwisty dał radę kilka ciosów zablokować, uniknąć, a niektóre spotkały się ze stalowym oporem pod opończą. Gascaden złapał za rękę wampira i wykręcił ją a pyskiem uderzył go w twarz, a następnie przy pomocy ogona obalił na ziemię i szybko dobił drugim ciosem ogona pozbawiając go przytomności. W tym momencie drugi wampir rozbił krzesło o plecy Gascadena. Zabolało, a tym samym rozwścieczyło i dodało nowych sił do walki. Jaszczuroczłek zasłonił kilka ciosów i wyprowadził kopa, który cofnął trochę wampirem, który nabrał rozpędu i rzucił się na zimnokrwistego. Rycerz Bractwa uchylił się i rąbnął w wampira kuflem stojącym na jednym ze stolików. Niewiele to zrobiło, praktycznie nic.
10xWampirów (2 niezdolnych do walki)
Marduk Draven:
Marduk z kolei zablokował cios jednego z przeciwników, po czym uraczył go solidnym prawym sierpowym w szczękę. Poprawił niskim kopnięciem, tuż w kolano, potem drugi w brzuch. Złapał go zaraz inny wampir, przyciskając do ściany. W nocy to one miały przewagę, po stronie Marduka był jednak Zartat i doświadczenie. Złączył ręce i uderzył w łączenie między przedramieniem a łokciem wampira, który go trzymał. Puścił. Draven dodał od siebie pchnięcie barkiem i kopniak wypadu na klatkę piersiową, który rzucił nim na ziemię. Wampiry, widząc, że ludzie nie są byle kim dobyli swych sztyletów i mieczy. Ludzie zaczęli uciekać z karczmy.
10xWampirów (2 niezdolnych do walki)
Gascaden:
Wampir widząc, że nie walczy z byle ochlejmordą, a z potomkiem draconów, postanowił zwiększyć swoje szansę wyciągając sztylet. Przeciwnik był zbyt blisko, więc zimnokrwisty nawet nie zdążyłby wyciągnąć swojej broni, zamiast tego chwycił stół i zasłonił się nim przed atakiem wąpierza. Sztylet z impetem wbił się w drewno, nawet je przebijając, ale jednocześnie utknęło i wampir musiał stracić parę cennych sekund na wyciągnięcie broni. Gascaden rzucił stół na podłogę pociągając za sobą bandytę, który szarpał się ze sztyletem i upadł na podłogę. Nim zdążył wstać, jego głowa skończyła jako płaska, krwawa papka, bryzgając krwią ze wszystkich otworów, którymi krew miała by drogę ujścia. Podłoga pociemniała wsiąkając między deski polaną posokę. Chwilę później do jaszczuroczłeka podbiegł kolejny wampir, który pchnął mieczem próbując trafić między przerwy w pancerzu i łuski gada. Gascaden zmienił kierunek pchnięcia swoim puklerzem, zasłaniając wrażliwy punkt. Bandyta stracił trochę energii na nieudany atak, lecz by zmylić przeciwnika zaszarżował na Gascadena własnym ciałem wytrącając na chwilę jaszczura z równowagi. Było hemis, noc, wampiry były teraz pełne mocy i teraz rycerz Bractwa to poczuł, w dodatku poczuł zagrożenie z niespodziewanego ruchu przeciwnika. Wampir wyszczerzył kły i ciął zlewa chcąc odrąbać jaszczurowi głowę. Zimnokrwisty sparował w ostatnim momencie cios i zaszarżował na wampira zalewając go wściekłymi atakami, które wcale nie miały na celu dosięgnąć wroga, a jedynie skupić jego uwagę na obronie. W tym samym czasie ogon Gascadena powoli oplatał się wokół kostki wąpierza, lekko, nienachalnie, by nie zaalarmować o podstępnym ruchu przeciwnika. Gdy ogon był już gotowy, zimnokrwisty pociągnął gwałtownie ogonem, jednocześnie podnosząc nogę przeciwnika w powietrze. Zdezorientowany wampir utracił równowagę i szybko wylądował na podłodze. Gdy podniósł głowę, jego twarz zbliżyła się dosadnie z stalowym butem Gascadena. Blady bandyta syknął z bólu z powrotem spadając na podłogę. Jaszczuroczłek zamachnął się i silnym ciosem zmiażdżył wampirowi klatkę piersiową doprowadzając wszystkie żebra do rozłamu. Przeciwnik zawył dziko z bólu wciąż żyjąc. Rycerz Bractwa dla spokoju swoich uszu zmiażdżył również czaszkę wampira pozbawiając go życia. Chwilę później do jaszczura doskoczyło kolejnych dwóch wampirów, chcących zemścić się za poległych towarzyszy. Gascaden odwrócił się do nich sycząc wściekle z otwartą paszczą prezentując szeregi ostrych jak brzytwa kłów, których miał o wiele więcej niż jakiś tam wampir. Zimnokrwisty chwycił jeden ze stołów i cisnął z całej siły w jednego z wampirów obalając go natychmiastowo. Miało to na celu zyskanie przewagi kilku sekund by zostać sam na sam z drugim dzieckiem nocy, by nie narażać się na atak z dwóch flank. Jaszczuroczłek zaszarżował na bandytę miotając młotem, które dla nawet dla wampira były trudne do sparowania. W końcu rycerz Świtu kopnął wąpierza w brzuch zginając go w pół, a następnie uderzył w bok zgniatając żebra i ważniejsze organy. Wampir pod wpływem uderzenia odleciał parę metrów w lewo lądując na jednym ze stołów jako martwa przystawka. Drugi z bandytów zdążył się już wykaraskać ze stołu i doskoczył do Gascadena ze sztyletem przewracając go ze sobą na podłogę. Niefortunnie wyszło, że tym na dole okazał się jaszczur. Zimnokrwisty siłował się z wampirem, który z wielką chęcią chciał wbić sztylet w korpus rycerza. Jaszczuroczłek niespodziewanie ugryzł swoim długim pyskiem twarz wampira raniąc je setkami zębów i odgryzając nos. Zaskoczony wampir odchylił się do tyłu tym samym przestając napierać sztyletem w dół. Gascaden wykorzystał okazję i zrzucił bandytę z siebie i szybkim obrotem chwycił za leżący obok miecz, a ogonem, który podczas obrotu nabrał prędkości, uderzył w łeb wampira pozbawiając go przytomności.
7xWampir (1 nieprzytomny)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej