Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rycerze bez blach, czyli łowy na wampiry po kryjomu
Gascaden:
Gascaden popatrzył na runę, potem na przywiązanego wilkołaka. Spojrzał mu w oczy. Podszedł trochę bliżej.
- Mam nadzieję, że odnajdziesz swoje miejsce w piekle.
Zimnokrwisty wystawił rękę przed siebie, w kierunku podpałki i krzyknął.
- Heshar!
Podmuch ognia gwałtownie podpalił podpałkę pod stopami wilkołaka, która zaraz szybko rozprzestrzeniła się bliżej zmiennokształtnego, z łatwością zajmując futro wilkołaka.
Marduk Draven:
Ogień strzelił. Podpałka zapłonęła, zaraz po niej przebudzony wilkołak, który wściekle i opętańczo wył i ryczał. Ogień palił szybciej, niż gdyby był to normalny człowiek. Przyczyną tego było futro. Marduk żałował tylko tego. Że ogień od razu ogarnia go całego, zamiast palić go stopniowo. Po jakimś czasie ryki i jęki ucichły. Bestia zdechła. Ogień wygasł.
– Chodźmy, trzeba pochować tamtych nieszczęśników. – rycerz dosiadł konia.
Szybko dotarli z powrotem.
– Ja wykopię mogiłę, ty weź tamte dwa ciała – polecił Gascadenowi.
Gascaden:
Jęki palonego wilkołaka szybko ucichły, gdy ognie piekielne dotarły do krtani. A dziadek Marek mówił - "Rycerze Bractwa cię osądzą chłopaczyno! Na twoim miejscu kupiłbym karnet na saune by przyzwyczaić się do ognia piekielnego!". Jaszczur po rozpaleniu ognia oddał runę z powrotem Kanclerzowi, nie był jakimś biedakiem by runy podkradać. Teraz pozostało tylko zakopać ciała ofiar. Gascaden podniósł delikatnie człowieka bez nóg, tak by nie wypadło mu coś jeszcze i doprowadził do prowizorycznego grobu. Cały był umazany we krwi wrogów, więc troche krwi człowieka nie zmieni jego sytuacji dlatego niósł go tak, by było wygodnie. Podobnie postąpił z kolejnym ciałem.
Marduk Draven:
Wkrótce też ciała zostały przysypane glebą. Czarna ziemia pokryła truchła, dając im godne miejsce spoczynku. Draven uklepał ziemię, by widać było, że znajduje się tu grób, po czym wetknął w ziemię prowizoryczny krzyż. Kanclerz Bractwa Świtu odmówił kilka modlitw za dusze zmarłych, po czym odszedł. Przynajmniej zostali pomszczeni, a kult zgładzony.
Ruszyli końmi w dalszą drogę, co jakiś czas zatrzymując się, aby konie mogły odpocząć. Wkrótce zajechali do celu.
Zartykan to średniej wielkości miasto położone w centrum gminy Rudar. Na pierwszy rzut oka nic go nie wyróżnia, prócz nazwy oczywiście. Zartykan jest także ośrodkiem handlu, gdyż znajduje się na szlaku handlowym, przez który kupcy jadą do stolicy gminy, o tej samej nazwie. Dzięki temu miasto wzbogaca się w szybkim tempie a w nim samym panuje dobrobyt. Inną rzeczą, z której miasto jest znane jest fakt, iż postawiona tu została nowa katedra ku czci Zartata, nazwana katedrą Światła Zartatowego. W mieście stacjonuje też mały garnizon wojowników Bractwa Świtu wspomagany przez lokalną straż miejską.
Zajechali akurat na wieczorne dzwony katedry obwieszczające godzinę dwudziestą. Ich przybycie nie wywołało wzburzenia czy zdziwienia. Opończa kryła zbroję Gascadena, a Marduk ubrany był nie jak rycerz. Ulice były raczej puste. Nikt nie chciał wychodzić już o takiej porze. Rycerze zostawili konie w stajni.
Gascaden:
Gascaden przez dalszą drogę w większości milczał. Nie miał nastroju po tym co zobaczył na jakiekolwiek rozmowy. Jednak gdy dotarlibdo Zartykanu trzeba było się wziąć w garść. Zeskoczył z konia i rozejrzał za jakąś bardziej szemraną gospodą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej