Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Dragosani:
Wampir uśmiechnął się lekko. Wyobraził sobie miny posłów obcych królestw na widok tak potężnego zwierzęcia, wylegującego się leniwie za tronem.
- Nie będę zaprzeczał, że byłbym nim zainteresowany. Jednak nie będę go zabierał już teraz. Szczenię raczej byłoby ciężarem w moim polowaniu. Wstąpię tutaj jednak w drodze powrotnej. Wtedy go zabiorę. Jeżeli oczywiście przeżyję. Możemy się tak umówić?
Feanor Ihareg:
-To nie będzie problem, możemy przechować go jeszcze trochę.- Na wzmiankę o twojej śmierci Arnulf wyszczerzył zęby. Nie był to jednak uśmiech złośliwy. Nie lubił twojego gatunku, ale najwidoczniej mocno zaplusowałeś u niego wybiciem kilkudziesięciu dzikich i ocaleniem dwóch jego ludzi. -Ha, po tym co usłyszałem, wątpię żeby jakiś wampir mógł cię zabić.
Dragosani:
- Dzięki. - Drago skinął głową. - Heh, może i tak, ale życie nauczyło mnie, aby ie lekceważyć przeciwników. Wyruszę teraz zatem do Progów. Do zobaczenia wkrótce! - pożegnał Bekarta. Wziął swojego konia ze stajni i ruszył w dalszą drogę. Do osady znanej jako Progi.
Feanor Ihareg:
Mijały kolejne godziny twojej podróży. Upływ czasu nie miał teraz jednak większego znaczenia. Poranek, wieczór, dzień, czy noc. W trakcie hemis świat przez całą dobę wyglądał podobnie. Droga do Progów przebiegła bez zakłóceń. Ujrzałeś kamienne mury osady zaopatrzone w bramę, na której wartę pełniło kilku ludzi. Trzymali w dłoniach gotowe do oddania strzału łuki.
-Swój czy wróg?!
Dragosani:
Po kilkugodzinnej podróży, Dragosani w końcu dotarł do celu. Zatrzymał konia pod murami osady. Brama była zamknięta, co było dość zrozumiałe. Zamknięta i pilnie strzeżona. Wampir spojrzał w górę, na ludzi stojących na murach. Ludzi, którzy już mierzyli w niego napiętymi łukami, gotowi do strzału.
- Swój! - zawołał w odpowiedzi. - Poluję na potężnego wampira. Podobno możecie mieć informacje o nim! - Wolał wspomnieć, że jest po tej samej stronie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej