Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Feanor Ihareg:
Po ciężkiej walce wszystkie bestie zostały zabite. Nie słyszałeś też żadnych odgłosów mogących świadczyć o tym, że w okolicy jest jeszcze więcej zdziczałych wampirów. Wyglądało na to, że ruiny były już czyste.
Dragosani:
Dragosani przed moment nasłuchiwał. Nie usłyszał więcej niepokojących dźwięków. Należało więc przeszukać ruiny. Nie chciał pić krwi dzikich wampirów. Były zwierzętami, a więc i logicznych wspomnień w nich niewiele. Pozostało więc przeszukać ruiny w sposób klasyczny. Nie chowając włóczni, wszedł po schodach na wyższe piętro. Chciał znaleźć ocalałych członków Srebrnej Ręki. Albo chociaż to co z nich zostało.
Feanor Ihareg:
Górne piętro było całkowicie zdewastowane. Dachu praktycznie nie było, a i w ścianach widziałeś sporo dziur i wyrw. Resztki porozbijanych mebli, które spróchniały na skutek działania wiatru i deszczu, walały się po całej okolicy. Gdzieś w kącie leżało podgniłe już truchło sarny. Zwierzę zostało przed śmiercią całkiem pozbawione krwi. Na podłodze zauważyłeś też kilka starych kości. Należały do jakiegoś niedużego zwierzęcia, na pewno nie były ludzkie.
Dragosani:
Dragosani nie znalazł na wyższym poziomie nic, co wskazywałoby na obecność ludzi. Zszedł więc na dół. Zajrzał przez klapę do podziemi, po czym zszedł na dół. Powoli, ostrożnie i cicho. Nasłuchując.
Feanor Ihareg:
To były lochy. Jeden wąski i zaśmiecony korytarz, który po kilku metrach skręcał w lewo. Po obu stronach korytarza znajdowały się cele różnych rozmiarów. Większość była tak mała, że dorosły mężczyzna nie mógłby się w nich położyć. W jednej jednak zmieściłoby się nawet kilku ludzi. Właśnie w niej dostrzegłeś stertę ciał. Jej częścią były Bękarty Rashera. Niektórzy zdawali się jeszcze oddychać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej