Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Cień króla

<< < (11/33) > >>

Dragosani:
Obecność tylko jednego widocznego wejścia była nieco ograniczająca. No ale trzeba działać z tym, co się ma. Przez moment wampir zastanowił się, czy nie lepiej wywabić wampiry na zewnątrz. Po chwili jednak odrzucił ten pomysł, gdy w wyobraźni zobaczył ich hordy wspinające się na drzewa i skaczące z nich. Był jeden, ich było wielu. Lepiej więc wykorzystać ograniczoną przestrzeń ruin. Ruszył więc pewnie do wejścia. Schylił się aby przejść pod kratą i wszedł do strażnicy. Rozejrzał się, węszył i nasłuchiwał. Zdawało się, że wampiry siedzą w podziemiach i na wyższym poziomie. Musiał jednak najpierw poznać otoczenie. Badał je więc wszystkimi zmysłami.

Feanor Ihareg:
Pomieszczenie, w którym się znajdowałeś, miało jakieś 40m2. Nie było w nim niczego, prócz śladów krwi na podłodze, sterty jakichś szmat, kilku kawałków drewna i przewróconego stołu. Na lewo od bramy widziałeś przejście do kolejnego pomieszczenia, jednak dostęp do niego był zagrodzony dwiema grubymi belkami, które musiały urwać się z sufitu, oraz stertą kamieni. Na prawo od bramy dostrzegłeś na podłodze otwartą klapę. Na pewno prowadziła do piwnicy lub innych podziemi. Przed sobą miałeś kręcone schody prowadzące gdzieś na górę. Zarówno z dołu, jak i z góry ciągle słyszałeś te same odgłosy. Do czasu, aż dźwięki ponad tobą nagle ucichły. Zupełnie jakby przebywające tam wampiry zamarły w bezruchu. Być może same nasłuchiwały? Ta cisza nie trwała jednak długo. Już po chwili, ponad tobą ponownie nastąpiło poruszenie. Duże gwałtowniejsze niż wcześniej. Nagle, ze schodów spadł na dół wampir przypominający wyglądem olbrzymiego bezskrzydłego nietoperza. Bestia od razu rzuciła się na ciebie. Zaraz za nim na dół spadło jeszcze osiem podobnych stworzeń.

Ekkima 9/9
Statystyki:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Dragosani:
Dragosani rozejrzał się. Jego zmysły podpowiadały mu, że dzikie wampiry mogą czaić się zarówno na górze, jak i na dole. Tak więc postanowił, że najpierw sprawdzi górę, zejście na dół zaś zablokuje. Zamknie klapę i czymś ją zastawi. No ale nie zdążył. Został wykryty. Z góry dobiegły odgłosy, które o tym świadczyły. Ze schodów prowadzących w górę spadł jeden wampir. Zdziczały i spotworniały. Za nim wypadły następne. Antares musiał od razu przystąpić do walki.
Pierwsza ekkima, która stoczyła się ze schodów, rzuciła się na Dragosaniego z piskiem. Król stał od niej kilka metrów, więc miał krótka chwilę, aby się przygotować. Uskoczył od jej wstępnej szarży, w której to próbowała ona powalić wampira i zapewne rozerwać go pazurami. Włóczni zawirowała w powietrzu, jej grot przebił czaszkę dzikiego wampira w chwili, gdy ten mijał umykającego Antaresa. Srebrne ostrze przebiło czaszkę potwora, niszcząc jego mózg. Srebro uniemożliwiło natychmiastową regenerację. Pierwsza ekkima została wykluczona z walki. Ale nadciągały już kolejne. Dragosan odbił się od ziemi i odskoczył w tył kilka metrów. Potrzebował nieco dystansu. Wyciągnął przed siebie demoniczna dłoń, z której to cisnął wiązka piorunów w nadciągającą ekkimę. Stwór zaskrzeczał krótko, gdy energia demonicznego zaklęcia poraziła i zwęgliła jego ciało. Antares natychmiast po tym musiał ratować się unikiem. I kolejnym. Dopadły go bowiem trzy ekkimy, atakujące go z trzech stron. Potwory atakowały błyskawicznie pazurami, próbując rozedrzeć Draga. Były szybkie, ale Drago był szybszy. I zwinniejszy. unikał ich pazurzastych łap. Wykonywał serie spektakularnych uchyleń, odbijał ciosu włócznią. Wyślizgnął się spod natłoku ciosów i prześlizgując się między dwiema ekkimami wbił grot włóczni w głowę jednej z nich. Pchnął mocno, ostrze przebiło czaszkę na wylot. Mocnym szarpnięciem wyrwał je, jeszcze bardziej uszkadzając mózg potwora. Truchło padło na ziemię. Dwie ekkimy, która go atakowały nawet nie zwróciły na to uwagi. Ich szał skupiał się tylko na ofierze. Dołączyły do nich kolejne. Dragosani znów odskoczył, aby zyskać nieco dystansu. Zbliżały się teraz kolejne ekkimy. Łącznie było ich sześć. Dragosani naszykował włócznie i ruszył im naprzeciw. Tym razem sam zainicjował atak. Szybki i brutalny. Doparł do ekkim, wykorzystując swoje nadludzkie i nadwampirze zdolności do wykonywana uników. Włócznia w jego dłoniach wirowała w powietrzu i dźgała wampiry. Nie wszystkie pchnięcia były śmiertelne, niektóre miały jedynie na celu osłabienie stworów. Pierwsze skierowane było w tors jednej z ekkim. Drago natychmiast wyrwał grot i trzasnął końcem mithrilowego drzewca włóczni po łbie kolejnej. Włócznie zawirowała w jego dłoniach i zaraz po tym ciosie nastąpiło pchnięcie srebrnym grotem, przebijające czaszkę. Po tym Drago wykonał unik i ciął grotem po łapach kolejnej ekkiny, raniąc jej kończynę. Grot włóczni natychmiast został wcelowany w następnego potwora. Pchnięcie było krótkie i precyzyjne, przebijające czaszkę monstrum. Była to ekkima raniona wcześniej w tors. Pozostały cztery potwory. Dragosani odskoczył w tył i wzywając swoje wampirze moce Krzyknął na nie. Ostry dźwięk odbił się echem po ścianach ruin. Zaraz za dźwiękiem nadeszła magia umysłu. Drago wyciągnął rękę i skupiając moc Kryształu wykrzyczał inkantacje zaklęcia Błysku.
- Aenye! - Jasne światło oświetliło ruiny.

Ekkima 4/9 (1 ranna w przedramienną część lewej łapy)

Feanor Ihareg:
Porażone światłem potwory przerwały atak i wycofały się. Zostały na chwilę oślepione. Niestety, odgłosy walki przyciągnęły więcej bestii. Z piwnicy wylazły jeszcze trzy ekkimy.

Ekkima 7 (1 ranna w przedramienną część lewej łapy, 4 oślepione)

Dragosani:
Dragosani ułamkiem swojej uwagi zarejestrował nadciągnięcie drugiej fali przeciwników. Czyli zablokowanie zejścia do piwnic byłoby pomocne. Ale teraz to nie ma znaczenia. Kontynuował walkę. Ponownie przywołał swoje demoniczne moce, aby porazić nacierającą ekkimę śmiercionośnymi piorunami. Radował się w duchu, że jest tutaj sam i może robić to bez uważania na potencjalnych zbędnych świadków. Stwór, porażony energią, padł na ziemię, skwiercząc niczym przypalony kurczak. Po tym Drago ruszył do ataku. Jego włócznie wykonała zamaszysty cios i jej grot zbił się w serce zranionej wcześniej w łapę ekkimy. Następnie Antares wpadł między dzikie wampiry, które zostały oślepione jego zaklęciem z dziedziny magii umysłu. Stwory pozbawione zmysłu wzroku wciąż były niebezpieczne, ich pozostałe zmysły były wyczulone. Jednak i tak były łatwiejszym celem dla Draga. Poza tym ich bliskość w pewnym sensie zagradzała drogę pozostałym. Mógł więc to wykorzystać. Skoczył więc między te potwory i rozpoczął agresywny atak. Włócznia odbijała nieporadne ataki ślepych potworów. Jej grot zadał krótkie i śmiertelne pchnięcia. Po takiej wymianie kilku ciosów, grot przebił czaszkę jednej z ekkim. Stwór zaskrzeczał i padł martwy. Kolejne ekkimy atakowały. Ich oślepienie powoli ustępowało, więc wampir nie tracił czasu. Uchylił się przed pazurami i zadał pchnięcie. Ponownie w głowę. Wolał być pewny. Pozbawił w ten sposób życia kolejnego dzikiego wampira. Odskoczył w tył. Odetchnął głębiej i uchylił się przed ciosami ekkim, które atakowały go zażarcie i bez oznak zmęczenia. Ich szał był iście potworny. Drago zdzielił jedna z nich końcem drzewca włóczni. Obrócił broń w rękach i wbił jej grot głęboko w pierś uderzonej ekkimy. Ostrze przebiło jej serca. Wampir musiał puścić broń. Nie miał czasu na jej wyrwanie z ciała potwora. Odskoczył więc w tył i dobył szabli. Pozostałą trójka ekkim rzuciła się na niego wściekle. Ulubiona broń Draga zawirowała w powietrzu, zakrzywione ostrze szabli przecięło je z sykiem. Ostra klinga trafiła bezbłędnie w szyję pierwszej z ekkim, pozbawiając ja głowy. Drago wykonał unik przed atakami kolejnej. Jednym ciosem pozbawił ją ręki, potem zaś zadał błyskawiczne cięcie po jej szyi. Jej głowa także została odseparowana od ciała. Pozostała ostatnia ekkima. Potwór zawahał się na moment, jednak po tym zaatakował. Dziki wampir zadał potężny cios pazurami. Drago zasłonił się szablą przed nim. Siła ciosu była jednak ogromna, zaś Antares zaczynał odczuwać skutki ciężkiej walki. Potrzebował momentu odpoczynku, którego nie miał. Siła ciosu ekkimy wytrąciła szable z jego dłoni. Pozbawiony broni Drago odskoczył. Schylił się i wyrwał sztylet z małej pochwy przy kostce nogi. Sztylet przeciwko wściekłości zdziczałego wampira zdawał się być mizerną bronią. Jednak znajdował się w odpowiednich rękach. Wampir użył swoich wampirzych zdolności i Krzyknął na ekkimę. Ostry dźwięk przeszył zimne powietrze, porażając uszy potwora. Król rzucił się do ataku. Ostrze sztyletu, dzierżone w silnej ręce, odcięło dłoń potwora. Drago wyminął ekkimę, podcinając jej kolana. Czarna ruda nie negowała regeneracji ekkimy, lecz mimo to na zagojenie ran potwór potrzebował chwili czasu. Ekkima straciła równowagę i padła na ziemie. Dragosani wbił jej sztylet w tył głowy, przebijając czaszkę. Było to zapewne zbyt mało, aby pozbawić ją życia. Jednak rana i ból ogłuszały. Drago wyrwał ostrze z jej czaszki i przejechał ostrzem po jej szyi. Cięcie było silne, jednak sztylet nie był bronią, która została stworzona z myślą o dekapitacji. Do tego potrzeba było kilka kolejnych cięć. Z każdym z nich ekkima słabła. W końcu jej głowa została odseparowana od ciała. Dragosani trzymał ją w ręce za skołtunione kłaki. Odrzucił ją. Rozejrzał się po polu walki, po czym pozbierał porozrzucaną tam własną broń.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej