Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Feanor Ihareg:
Na twój widok jeźdźcy popędzili konie. Wyglądali tak, jakby szykowali się do szarży. Dostrzegałeś już malunki na niektórych tarczach. To było godło Bękartów Rashera.
Dragosani:
Drago wstrzymał konia. Szarżowanie grupa na jedną osobę było co najmniej dziwne. Spojrzał za siebie, aby upewnić się, że nic nie jest za nim. No ale przecież o tym by wiedział. Dziwne doprawdy są te Bękarty. Trzeba będzie przeprowadzić poważna rozmowę z ich dowództwem. Na razie jednak zsunął maskę z twarzy i ściągnął kaptur. Tutaj anonimowość konieczna nie była. Mogła wręcz zaszkodzić. Uniósł dłoń w geście pozdrowienia. Nie mówił nic, ani nie krzyczał. I tak by nie usłyszeli przed huk końskich kopyt.
Feanor Ihareg:
Dosłownie kilka metrów przed tobą zbita masa jeźdźców rozdzieliła się nagle na dwie grupy, które przejechały obok ciebie. Wojownicy zawrócili jednak zaraz za twoimi plecami i zaczęli cię okrążać, celując bronią w twoją stronę. Gdy w końcu się zatrzymali, byłeś otoczony przez ponad dwudziestu konnych. Niektórzy z nich trzymali w rękach kusze, które również wycelowane były w twoją stronę.
-Wąpierz!- Ryknął jeden z mężczyzn wykrzywiając się w gniewnym grymasie. Potężny jasnowłosy brodacz, o topornych rysach twarzy typowego barbarzyńcy bądź wikinga.
-Daj nam jeden powód, dla którego nie mielibyśmy cię zabić na miejscu!
Dragosani:
Drago rozejrzał się, niewzruszony. Bywało się w gorszych sytuacjach. Chociaż zostanie otoczonym przez zbrojnych nigdy nie należy do zdarzeń, które wspomina się jakoś szczególnie dobrze.
- Mogę dać ci kilka powodów - odparł wojakowi. - Chociażby taki, że jeżeli coś mi zrobicie, wasz Lord Generał i Lord Komandor nie będą zachwyceni. Poza tym byście się bardziej przydali we wiosce, którą minąłem. W pojedynkę musiałem wyrżnąć tam bandę dzikich wampirów. Nie pogardziłbym wtedy wsparciem.
Feanor Ihareg:
Wojownicy popatrzyli po sobie niepewnie.
-To musiała być ta banda, której śladem zmierzamy już od kilku dni. Jeśliś naprawdę wykończył ich w pojedynkę, to mamy wobec ciebie dług. Jestem Arnulf, sierżant Bękartów Rashera, a to jest kompania Srebrnej Ręki. Wybacz oschłe powitanie, ale na tych ziemiach każdy wąpierz to potencjalny wróg. Mogę poznać twoje imię?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej