Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Cień króla

<< < (31/33) > >>

Dragosani:
Dragosani nie puścił szabli. Jego mutacja sprawiła, że był silniejszy od dzikiego, więc mógł to uczynić. Szczególnie, że on nie użył do próby wyrwania broni ręki lecz skrzydła. Jednocześnie Drago druga ręką siłował się z wampirem. Tutaj już miał więcej problemów, więc musiał coś wymyślić. Sposób wybrnięcia z tej sytuacji przyszedł niemal natychmiast. Antares zebrał moc magiczną fragmentu Krwawego Kryształu. Rozłożył demoniczną dłoń i odwrócił ją wnętrzem do twarzy Ukrytego. Uformował z mocy magicznej zaklęcie i wypowiedział inkantację.
- Aenye! - W momencie jej wypowiadania zamknął oczy, aby nie oślepić samego siebie. Z jego dłoni rozbłysło jasne światło.

Feanor Ihareg:
Ukryty ryknął wściekle, odepchnął się skrzydłami od podłoża i chwiejnym krokiem postąpił kilka kroków do tyłu. Byłeś wolny. Zyskałeś też moment na złapanie oddechu i zebranie się z posadzki. Bestia została oślepiona, więc miałeś przewagę pomimo tego że leżałeś na ziemi, a a twój przeciwnik stał na własnych nogach.

Dragosani:
Oto był moment na atak. Gdy dziki oddalił się, uwalniając Draga, ten wybił się w ziemi jednym, sprężystym ruchem. Nie było czasu na wyrywanie włóczni z truchła zabitego latawca. Dragosani sama szablą i tak mógł zadać poważne rany Ukrytemu, nie potrzebował srebra. Skoczył ku niemu i naparł w serii brutalnych ataków. Zadał kilka szybkich i silnych cięć. Pierwsze spadło na prawą rękę. Kierowane było tak, aby ją odciąć. Drugie ugodziło pierś potwora. Trzecie miało na celu uszkodzenie jego nogi. Czwarte skierował wyżej, aby pozbawić Bestię jednego z jej skrzydeł. Ostatnie zaś wymierzył w jej szyję.

Feanor Ihareg:
Pierwszy atak odciął zaskoczonemu potworowi rękę w łokciu. Drugi, zgodnie z planem, przebił pierś. Bestia rozwarła szeroko paszczę z trudem starając się złapać powietrze. Trzeciego uderzenia wampirowi udało się uniknąć, bo po poprzednim zaczął gwałtownie cofać się. Czwarte odrąbało mu skrzydło, uniemożliwiając ucieczkę. Ostatnie przecięło szyję Ukrytego, ale nie zdjęło głowy z jego karku. Wszystkie rany od razu zaczęły się zasklepiać.
-Nie, nie, nie, nie! Ty zginiesz!- Wycharczał wampir rzucając się na ciebie i atakując swoją jedyną ręką.

Dragosani:
Ukryty zdawał się być coraz bardziej zdesperowany, co było całkiem zrozumiałe. Dragosani z łatwością uniknął jego ciosu. Bez jednej ręki stwór wciąż był niebezpieczny, lecz zdecydowanie mniej niż na początku walki. Drago uchylił się i odstąpił w bok. Jego szabla zadała kolejne uderzenie, tym razem wymierzone w drugą rękę Bestii. Chciał pozbawić jej i tej kończyny, aby zakończenie potyczki było względnie łatwe. Kolejny cios szabli znów pomknął ku szyi dzikiego wampira. Tym razem Drago zadał bardziej zamaszyste cięcie. Tak aby nie tylko rozciąć gardło wampirzego oponenta, lecz aby pozbawić go głowy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej