Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Feanor Ihareg:
Zdołałeś drasnąć przedramię Ukrytego, jednak rana była płytka i zarosła się w kilka sekund. Bestia z Revar stanęła do ciebie frontem przyjmując pozycję bojową i składając skrzydła. Zamiast jednak rzucić się w twoją stronę, wampir wrzasnął wysyłając potężną falę dźwiękową. Pociemniało ci w oczach.
-Ha, ha, ha!- Zaskrzeczał potwór. -Zginiesz tutaj!
Dragosani:
Wrzask był ogłuszający, tak jak to bywa w przypadku wampirzych krzyków. Dragowi pociemniało wręcz w oczach. Jedynie instynkt uratował go przed szponami Ukrytego. Uchylił się przed pierwszym ciosem, potem przed kolejnym, następne zaś odskoczył w tył. Nie mógł skupić się na tyle, aby przejść to kontrataku, musiał więc chwilowo polegać tylko na obronie. Głównie na instynktownych unikach.
Feanor Ihareg:
Gdy zrobiłeś unik w tył, przeciwnik odbił się mocno od podłogi skacząc w ślad za tobą. Bestia wylądowała na tobie przygniatając cię do ziemi. Czułeś jak odłamki ściany wbijają ci się w plecy. Później Ukryty podniósł się wykorzystując swoje skrzydła jako podporę, co pozwoliło mu usiąść na tobie. Następnie, ze złowieszczym uśmiechem, wampir ciął szponami celując w twoją twarz.
Dragosani:
Efekty krzyku zaczynały przemijać, lecz to tylko w częściowo poprawiało sytuację Dragosaniego. Cofając się został powalony na ziemię i leżał tak przygwożdżony przez Bestię. Prezentowało się więc to niezbyt kolorowo. Gdyby chociaż Ukryty był zdeformowaną wampirzycą, Drago mógłby rzucić jakiś niedojrzały komentarz, ale w obecnej sytuacji to by średnio wyszło. Szczęśliwie dla przygniecionego wampira złożyło się jednak to, że miał wolne ręce. Rzecz jasna to wykorzystał. Niemalże instynktownie zablokował cios szponów Bestii lewą ręką. Pazury dzikiego wampira nie były w stanie nawet zadrasnąć jego demonicznej tkanki. W drugiej ręce dzierżył szablę. Nie mógł wykonać poprawnego cięcia nią, więc pchnął ostrym sztychem celując nim w bok monstrum, pod pachę, chcąc aby klinga przebiła jego tors od boku, uszkadzając ważne narządy.
Feanor Ihareg:
Bestia ryknęła wściekle, widząc że jej szpony były na nic w starciu z ręką prawdziwej Bestii. Wampir nie dał się jednak przebić szablą. Chociaż opętany żądzą mordu, zdołał przewidzieć to zagranie. W porę zdążył osłonić swój bok skrzydłem. Zostało ono rozcięte, jednak tułów twojego przeciwnika pozostał nienaruszony. Następnie wampir rozłożył skrzydło, mając pewnie nadzieję że w ten sposób wyrwie ci broń z ręki. Jednocześnie złapał oburącz za twoją demoniczną rękę i spróbował odciągnąć ją, a następnie nachylił się z zamiarem ukąszenia cię.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej