Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Cień króla

<< < (26/33) > >>

Feanor Ihareg:
W korytarzu nie napotkałeś żadnego oporu. Zauważyłeś za to ślady walki. Po podłodze porozrzucane były części ciał odzianych w charakterystyczne wampirze stroje. Ręce, nogi, głowy. Ktoś urządził tutaj prawdziwą rzeź. Idąc usłyszałeś jak strzygonie pod tobą budzą się i zrywają do lotu. Na razie nie próbowały jednak dostać się do środka budynku. Na końcu korytarza stanąłeś przed kolejnym wyborem. Znalazłeś się bowiem w drugiej wieży strażniczej, bliźniaczej względem poprzedniej. Mogłeś udać się z niej bezpośrednio do głównego budynku, czyli właściwej warowni albo wyjść przez bramę na dziedziniec.

Dragosani:
Dragosani zatrzymał się. Zarejestrował aktywność strzygoni. Zapewne wyczuły jego obecność. Wolał rozprawić się z nimi teraz, niż mieć je potem na plecach w czasie badania warowni. Tak więc zatrzymał się w korytarzu biegnącym przez most i obserwował okna oraz inne drogi, które strzygonie mogły wykorzystać, aby dostać się do środka.

Feanor Ihareg:
Okna były małe i wąskie. Niewielki nietoperz być może mógłby się przecisnąć, ale strzygoń w żadnym wypadku. By doprowadzić do konfrontacji z uskrzydlonymi wampirami musiałbyś pewnie wyjść na zewnątrz. Mogłeś zatem wyjść na dziedziniec albo wrócić się i przejść górą, po moście.

Dragosani:
Były cztery możliwości dalszego działania. Pierwsza oznaczała zignorowanie strzygoni. Jednak Drago odrzucił ją już wcześniej. Nie chciał mieć ich potem na głowie. Druga oznaczała wyjście na dziedziniec i zaryzykowanie walki ze strzygoniami oraz sama bestią, jeżeli maszkara uznała by za konieczne się dołączyć. Trzecia możliwość zakładała wyjście na most. Jednak oznaczało to zagrożenie ze strony możliwości lotu strzygoni. Mogły zwyczajnie pochwycić Draga i zrzucić go w przepaść. Czwartą możliwością był powrót na górską ścieżkę. Jednak i tutaj strzygonie mogły mieć tę przewagę. Przeanalizowawszy możliwości, Dragosani wybrał. Ruszył na dziedziniec.

Feanor Ihareg:
Strzygonie krążyły w powietrzu nieopodal mostu. Gdy tylko zobaczyły cię na dziedzińcu, od razu stadnie ruszyły w twoim kierunku. Atakowały jednocześnie ze wszystkich stron. Coś dziwnego stało się jednak, gdy potwory były już jakieś dwa, może trzy metry od ciebie. Usłyszałeś coś. Brzmiało jak dobrze ci znany wampirzy krzyk, z tym że ten sygnał był potężniejszy, głośniejszy. Niósł też pewien przekaz. Zrozumiałeś go, ale nie tak jak pojmuje się treść czytanego listu czy księgi. Zadział twój instynkt. Chociaż nie potrafiłeś tego wyjaśnić, zrozumiałeś jakie słowo niósł ten wrzask. Precz. Strzygonie wyglądały, jakby dostały ataku paniki. Zaczęły szaleńczo uderzać skrzydłami chcąc wyhamować przed zderzeniem z tobą, a potem zawróciły uciekając tak szybko jak potrafiły. Sygnał wyszedł z głównego budynku, z jego górnej części.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej