Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Dragosani:
Po chwili namysłu Drago zdecydował, że zostawi tu konia. Maximus był bystrym zwierzęciem. Bystrym i dobrze wytresowanym. W razie czego mógłby sobie poradzić. Albo i nie. Jednak ryzyko w pozostawieniu go w grocie było mniejsze niż narażenie go w dalszej drodze. Potwór o którym opowiadał troll z pewnością zabiłby konia w przypadku ataku. Tak więc wampir wprowadził konia do groty. Przez kilka minut uspokajał go i szeptem obiecywał że niebawem wróci. Koń oczywiście nie mógł zrozumieć słów. Ale był bystry i doskonale wytresowany. Rozumiał ton głosu. Zarżał cicho, porozumiewawczo. Stanął grzecznie w jaskini. Zniżył łeb ku ziemi, aby poskubać trawy. Ale trawy nie było. Maximus zarżał z wyrzutem. Ale Dragosani już wyszedł. Wampir pieszo ruszył dalej. Był czujny. Był łowcą.
Feanor Ihareg:
Dotarłeś wreszcie do celu swojej podróży. Twoim oczom ukazała się leżąca nad przepaścią Warownia Himinn
To była twierdza, którą widziałeś we wspomnieniach pokonanych w wiosce wampirów. Poszukiwana przez ciebie bestia powinna być tutaj, jednak na razie nic na to nie wskazywało. Pogoda się uspokoiła, tak więc w okolicy panowała kompletna cisza, jeśli nie liczyć okazjonalnych podmuchów wiatru. Pod mostem prowadzącym do właściwej fortecy dostrzegłeś osiem strzygoni. Potwory były tam zawieszone do góry nogami i zdawały się nie zwracać na ciebie uwagi. Być może jeszcze nie zdawały sobie sprawy z twojej obecności.
Dragosani:
Gdy oczom wampira ukazała się forteca, ten przykucnął. Chciał się jej najpierw przyjrzeć, zaś pozycja stojąca była dość widoczna. Gdy upewnił się, że ruiny pogrążone są na razie w ciszy i spokoju, a jedyną widoczną oznaką zagrożenia są uśpione strzygonie, Drago wstał. Wydobył z pokrowca na plecach włócznię, aby być gotowym do walki i powoli ruszył przed siebie, ku bramom fortecy. Nie widział sensu w próbach skradania się, czy szukania innego wejścia. Obserwował strzygonie, wypatrując (i nasłuchując) pierwszych oznak ich aktywności.
Feanor Ihareg:
Brama była otwarta na oścież. Wszedłeś do wieży strzegącej mostu, pod którym wisiały wampiry. Był on zabudowany. Mogłeś zatem udać się schodami na górę strażnicy by później przejść się po moście, lub ruszyć korytarzem prowadzącym przez niego.
Dragosani:
Drago zatrzymał się i rozejrzał po wnętrzu wieży. Miał teraz wybór. Dwie opcje dalszej drogi, które zapewne ostatecznie prowadziły do jednego celu. Pozornie to, którą drogę by wybrał nie miało znaczenia. Tak naprawdę jednak miało. Ruszył więc korytarzem prowadzącym wnętrzem mostu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej